Dlaczego i kiedy czarny kot stracił życie? Na to pytanie odpowiedzą specjaliści, którzy badają zwłoki zwierzęcia rzucone w sobotnią demonstrację narodowców w Krakowie. Od wyników sekcji zależy, czy dwaj zatrzymani za ten rzut studenci dostaną zarzuty.
Jeżeli okaże się, że kot był żywy i stracił życie, gdy studenci nim rzucili, wtedy mężczyźni dostaną zarzuty znęcania się nad zwierzęciem i uśmiercenia go. Grożą za to dwa lata więzienia. Jeżeli rzucali martwym kotem, będą odpowiadać za... zaśmiecanie.
Jeden z nich przyniósł kota, drugi rzucił zwierzakiem w manifestację Obozu Radykalno-Narodowego. Obaj stali w grupie antyfaszystowskich demonstrantów.
Policjanci w hełmach i z tarczami oddzielali obie grupy szczelnym kordonem. Mimo to w kierunku maszerujących ulicami Krakowa ogolonych na krótko mężczyzn poleciały też butelki i petardy.
Gdyby nie specjalna policyjna ochrona, skończyłoby się niezłą bitwą w centrum miasta.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|