Dziennik Gazeta Prawana logo

Policja bada zwłoki kota z manifestacji ONR

13 października 2007, 14:18
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Dlaczego i kiedy czarny kot stracił życie? Na to pytanie odpowiedzą specjaliści, którzy badają zwłoki zwierzęcia rzucone w sobotnią demonstrację narodowców w Krakowie. Od wyników sekcji zależy, czy dwaj zatrzymani za ten rzut studenci dostaną zarzuty.

Jeżeli okaże się, że kot był żywy i stracił życie, gdy studenci nim rzucili, wtedy mężczyźni dostaną zarzuty znęcania się nad zwierzęciem i uśmiercenia go. Grożą za to dwa lata więzienia. Jeżeli rzucali martwym kotem, będą odpowiadać za... zaśmiecanie.

Jeden z nich przyniósł kota, drugi rzucił zwierzakiem w manifestację Obozu Radykalno-Narodowego. Obaj stali w grupie antyfaszystowskich demonstrantów.

Policjanci w hełmach i z tarczami oddzielali obie grupy szczelnym kordonem. Mimo to w kierunku maszerujących ulicami Krakowa ogolonych na krótko mężczyzn poleciały też butelki i petardy.

Gdyby nie specjalna policyjna ochrona, skończyłoby się niezłą bitwą w centrum miasta.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj