Prezydent nie zgadza się z wyrokiem ws. marszu gejów i lesbijek
Lech Kaczyński nie zmienia zdania. W 2005 roku, jako prezydent Warszawy, zakazał przemarszu Parady Równości w stolicy. Teraz Kancelaria Prezydenta rozważa odwołanie się od wyroku Trybunału Praw Człowieka. Strasburg wytknął Polsce, że złamała prawa człowieka.
- Polskie społeczeństwo lepiej sobie radzi w Unii niż politycy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kancelaria Prezydenta już rozważa możliwość odwołania się od wyroku - wynika z nieoficjalnych informacji z Pałacu Prezydenckiego. "Zgodnie z tym, co mówił prezydent Kaczyński, czym innym jest tolerancja, a czym innym promowanie pewnego stylu życia" - tak prezydencki minister Maciej Łopiński skomentował wyrok Trybunału.
Innego zdania są jednak sędziowie ze Strasburga. Zakazanie homoseksualistom przemarszu ulicami Warszawy to dyskryminacja seksualna, a także złamanie prawa do organizowania demonstracji - taki wyrok wydał dziś Trybunał Praw Człowieka. To naruszenie Konwencja Praw Człowieka - uznali sędziowie.
Do Strasburga poskarżyła się Fundacja Równości oraz jej pięciu członków. Ich zdaniem władze Warszawy nie miały prawa zakazać parady, bo wszystkie wymagane do jej organizacji dokumenty złożyli w terminie. Lech Kaczyński nie wydał jednak zgody na marsz "ze względów bezpieczeństwa oraz przewidywanych utrudnień w poruszaniu się".
Mimo to geje i lesbijki zamiast parady zorganizowali nielegalny wiec. 11 czerwca 2005 roku zgromadził 2,5 tysiąca osób.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!