Wedle serwisu Pardon.pl, który jako pierwszy zajął się sprawą, mężczyzna usłyszał na komisariacie, że kontrowersyjny obrazek, który zamieścił w serwisie wrzuta.pl (zobacz i sam oceń), uraził uczucia religijne Romany G., która złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Dlatego teraz albo
zapłaci za to dwa tysiące złotych kary, albo dostanie pół roku więzienia w zawieszeniu. Na policji wybrał to drugie.
Teraz Mirosław S. tłumaczy, że policja wykorzystała jego nieznajomość prawa - ponoć powiedzieli mu, że kara już jest ustalona, a on może tylko wybrać jej rodzaj. Policja zaś twierdzi, że
mężczyzna przyznał się do umieszczenia zdjęcia i dobrowolnie zgodził się na zaproponowaną karę.
Tak czy inaczej sprawa trafi teraz do sądu. A to, że Mirosław S. nie był autorem fotomontażu, nie miało znaczenia. "Przepis mówi o tym, kto obrażał, a nie kto był autorem"
- wyjaśnia prokurator Ziemowit Książek. Tu prawo jest jasne: jeśli ktoś złoży taki wniosek, prokuratura musi wystąpić na drogę sądową.
W sprawie przesłuchano już kilka osób. Zabezpieczono także wydruki z forum pod zamieszczonym zdjęciem. "Reakcje były różne, w tym kilka negatywnych, jak świętokradztwo" -
mówi dziennikowi.pl prokurator Książek.