Kiedy w poniedziałek 20-letnia Monika wracała z pracy do domu, zaczaił się na nią psychopata. Więził ją w domu na przedmieściach Liverpoolu i godzinami tortutował, podpalając jej ciało. Dziewczyna uciekła, ale zmarła w szpitalu. Brytyjscy śledczy chcą za tę zbrodnię osądzić 26-letniego Anthony'ego Clarke'a.
Krótko przed śmiercią Monika Szmecht zdołała wyrwać się ze szponów psychopaty. Ostatkiem sił dotarła do sąsiedniego domu. Tam wezwano ekipę ratunkową, ale było już za późno. Ciało Moniki było tak zmasakrowane, że kobieta chwilę potem zmarła.
Brytyjska policja szukając śladów zwyrodnialca, przeczesała niemal całe osiedle. Szukano śladów szarpaniny, odcisków butów i palców, śladów zapachowych. W końcu funkcjonariusze trafili na trop 26-letniego Anthony'ego Clarke'a.
Dziś oficjalnie postawiono mu zarzuty. Jego proces rozpocznie się za dwa tygodnie. Do tego czasu Clarke będzie za kratami. Grozi mu dożywocie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|