Dziennik Gazeta Prawana logo

W firmie Caban notorycznie łamano przepisy

13 października 2007, 16:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Niszczone dokumenty, kierowcy pracujący ponad normę - to smutne wyniki kontroli Inspektoratu Transportu Drogowego w firmie Caban, do której należał autokar roztrzaskany pod Grenoble. Przewoźnicy uważają, że w Polsce opłaca się być nieuczciwym - alarmują kontrolerzy.

Kierowcy firmy Caban jeździli za długo, za krótko odpoczywali, a wielu dokumentów dotyczących ich pracy po prostu nie ma. Możliwe, że zostały zniszczone. Główny Inspektor Transportu Drogowego właśnie zakończył kontrolę w firmie, do której należał autokar wiozący pielgrzymów. W katastrofie pod Grenoble zginęło 26 pielgrzymów.

"Stwierdziliśmy nieprzestrzeganie czasu pracy kierowców, co jest niestety czymś bardzo powszechnym w polskiej rzeczywistości transportowej. Nie było dokumentów potwierdzających ten czas pracy i nie rozliczono 37 tys. km przejazdu autobusów, które do firmy należą" - wyliczał główny inspektor transportu drogowego Paweł Usidus. Z tego aż 15 tysięcy km przejechał właśnie roztrzaskany autobus.

A według inspektorów, zmęczeni kierowcy są równie nieprzewidywalni i niebezpieczni, co pijani. Dlatego właściwy odpoczynek podczas prowadzenia autokaru jest taki ważny. Dlatego inspektorzy nałożyli na firmę największą możliwą karę - 30 tysięcy złotych.

Tuż po wypadku właściciel firmy twierdził, że autokar przeszedł przegląd w Niemczech. Ale inspektorzy zwracają uwagę, że tamtejsze przepisy różnią się od polskich. Poza tym Robert Caban zapewniał, że dba o przestrzeganie prawa. "Staram się pilnować tego, żeby czas pracy był przestrzegany. Dodatkowo jeden z tych kierowców przed wyjazdem był na dwutygodniowym urlopie, więc o zmęczeniu chyba nie może być tu mowy" - powiedział.

Inspektorzy podkreślają, że większość wykrytych nieprawidłowości jest typowych dla polskich firm przewozowych. "Opłaca się być nieuczciwym" - mówią. I dodają, że wyniki kontroli w Cabanie pokazują "codzienność polskiego transportu".

Dostało się też firmie "Orlando Travel", która organizowała wycieczkę. Na szczęście dla firmy przy wyjeździe pielgrzymów nie złamano żadnych przepisów. Ale firma "Orlando Travel" już od ponad roku nie posiada własnych autobusów, więc powinna zwrócić licencję transportową. "Inspekcja wystąpi o jej zwrot" - zapowiedział Usidus.

Dziwnie wyglądają także niektóre wyjaśnienia właściciela "Orlando Travel". Dlatego inspektorzy poproszą prokuraturę o sprawdzenie, czy szef firmy nie kłamał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj