Poetkę pożegnali też marszałkowie Sejmu i Senatu - Ewa Kopacz i Bogdan Borusewicz. Byli także wybitni przedstawiciele świata kultury i przyjaciele noblistki.

Prezydent Bronisław Komorowski powiedział nad urną z prochami, że Szymborska pozostawia nam dar pogodnej refleksji nad nami samymi, nad zwykłym człowiekiem.

Komorowski zaznaczył, że nie jest łatwo żegnać Szymborską, poetkę, noblistkę, dlatego, że wiemy, iż nie ceniła sobie oficjalności, że żałowała czasu na ceremonie, że chciała mówić i uczyła nas jak mówić, jak mówi zwykły człowiek, prosto, krótko, szczerze, ale nie kryjąc własnych uczuć i emocji.

Na pewno żadne wielkie, uroczyste słowo nic nam tutaj dzisiaj nie pomoże  - ocenił prezydent.

"Żegnając ją, pragnę podkreślić jedynie to, że pozostawia nam wielki dar, że pozostawia nam zapisaną w wierszach umiejętność dostrzegania wokół siebie tych zwykłych (...) okruchów piękna i radości świata, zawsze wartych zadziwienia, przeżycia a czasem wartych uśmiechu i ironii  - powiedział Komorowski.

Głos zabrał także Michał Rusinek, przyjaciel, sekretarz i wykonawca testamentu zmarłej.

Droga pani Wisławo! Patrząc na to, co tu się dzieje i słuchając tego, co tu się mówi, zastanawiam się, co by pani powiedziała na to wszystko. Pewnie podejrzewałaby pani, że ci wszyscy ludzie są tu przypadkowo, że tylko coś ich zatrzymało w drodze np. na jakiś ważny mecz. A może sparafrazowałaby pani własny, ostatnio często cytowany wiersz i powiedziała z błyskiem w oku "no, ksiądz istny Seweryn!  - powiedział.

Niedługo przed śmiercią mówiła pani, że miała dobre, długie, ciekawe życie i szczęście do ludzi, do przyjaciół. Była pani za to wdzięczna losowi i pogodzona z tym, co miało się stać. Ciekawe, co pani teraz robi? Zakładała pani, że w wersji pesymistycznej będzie siedzieć pani gdzieś przy stoliku i pisać dedykacje, a w wersji optymistycznej, no cóż, w niebie jest podobno pani ulubiona Ella Fitzgerald, więc pewnie słucha jej pani teraz, paląc papierosa i pijąc kawę. Ale równocześnie, na szczęście dla nas, wciąż może być pani z nami. Zostawiła nam pani sporo do czytania i sporo do myślenia. Dziękujemy, pani Wisławo! - dodał Michał Rusinek.

Urna z prochami zmarłej została odprowadzona z Domu Pożegnań do grobowca rodzinnego. W momencie składania urny do grobu zabrzmiał utwór w wykonaniu Elli Fitzgerald, którą zmarła poetka szczególnie lubiła. Ceremonię prowadził aktor Andrzej Seweryn.

W południe po hejnale trębacz zagrał z Wieży Mariackiej "Nic dwa razy się nie zdarza", utwór do wiersza Wisławy Szymborskiej, który miała w swoim repertuarze Kora i Maanam, a wcześniej Łucja Prus.