Kazimierz Mordaszewski wymieniany jest na "Liście Adresowej Liderów Świętych Bractw Zakonnych Himawanti - Przewodników Duchowych, Mistrzów Uzdrowicieli i Nauczycieli (w latach 1983-2010)". Zdaniem "Rzeczpospolitej", kandydat na wiceszefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zna się z Ryszardem Matuszewskim, liderem sekty, używającym pseudonimu Mohan.

Mordaszewski jest jednym z pionierów jednej z odmian aikido i dzięki temu - jak twierdzi dziennik - poznał się z liderem sekty. O tych kontaktach nie ma jednak ani słowa w życiorysie kandydata na wiceszefa ABW, prezentowanym na posiedzeniu sejmowej komisji do spraw służb specjalnych.

11 października komisja pozytywnie zaopiniowała jego kandydaturę.

Z punktu widzenia zainteresowanego nie było o czym informować. - Oświadczam, iż nie jestem i nigdy nie byłem członkiem Bractwa Zakonnego Himawanti - ogłosił w komunikacie ABW pułkownik Kazimierz Mordaszewski, który w ABW jest dyrektorem biura prawnego agencji.

Na doniesienia "Rzeczpospolitej" zareagowała również sekta. W komunikacie zamieszczonym na oficjalnej stronie Bractwa Zakonnego Himawanti czytamy:

"Kazimierzowi współczuję zdemaskowania go jako szpicla katolickiego gestapo III RP. I to przez faszystowsko-katolicki organ prasowy, Rzeczpospolitą!".

Lider sekty Himawanti, Ryszard Matuszewski, był skazany za groźby karalne pod adresem Jasnej Góry. Był też podejrzewany o chęć zorganizowania zamachu na Jana Pawła II. Sąd uznał, że jest niepoczytalny. Co ciekawe, sekta była rozpracowywana przez częstochowską ABW.