To miał być rutynowy przegląd silnika. Ale dla 24-letniego Miguela Ángela, młodego mechanika pracującego dla hiszpańskich linii lotniczych LTE, zakończył się tragicznie. W poniedziałek wieczorem Ángel przygotowywał na płycie lotniska Reina Sofia do startu airbusa 320. Polscy turyści mieli nim wrócić do Warszawy. Nagle turbina silnika wessała go do środka. Ángel zginął na miejscu.

"Na szczęście żaden z polskich turystów nie był świadkiem tej tragedii" - powiedział dziennikowi.pl Konrad Tołłoczko z agencji prasowej Ciad Publicidad. Polacy podróżowali z biurem Ecco Holiday, które wyczarterowało samolot od linii LTE.

Grupa wróciła do Polski z kilkugodzinnym opóźnieniem. Polecieli innymi maszynami należącymi do LTE. Feralny samolot został zatrzymany na lotnisku Reina Sofia do wyjaśnienia przyczyn tragedii.

Tragedia zakłóciła też wyjazdy kolejnych grup z Polski. Zatrzymany samolot miał bowiem zabrać je do Hiszpanii. "Wiemy o dużej grupie turystów z Ecco Holiday, którzy czekają na lotnisku w Poznaniu" - powiedział Konrad Tołłoczko.