PiS i Nawrocki stawiali na Obrana. Tusk i koalicja popierali Magyara
Nie było żadną tajemnicą, że zakończonych w niedzielę wyborach parlamentarnych na Węgrzech PiS oraz prezydent Nawrocki opowiadali się za rządzącym Viktorem Orbanem i jego partią Fidesz. Natomiast polski rząd jak również wspierająca go koalicja popierały stojacego na czele opozycyjnej TISZA Petera Magyara.
Wybory z druzgocącą przewagą wygrał ten drugi obóz. To wywołało wielką euforię w szeregach rządzących nad Wisłą. Premier Tusk i jego zwolennicy nie kryli swojego zadowolenia.
Węgry, Polska, Europa znowu razem; wspaniałe zwycięstwo, drodzy przyjaciele - napisał w premier Tusk, komentując wyniki wyborów na Węgrzech. Nowy szef węgierskiego rządu tuż po zwycięstwie zapowiedział, że w pierwszą zagraniczną podróż służbową uda się do Warszawy.
Dosadne słowa premiera Tuska
Tusk we wtorek w stolicy Japonii odniósł się jeszcze raz do wyborów na Węgrzech. Premier w krótkich, ale bardzo dosadnych słowach skomentował, jak ich wynik mógł podziałać na PiS i prezydenta Nawrockiego. Zatkało kakao - powiedział szef rządu do polskich dziennikarzy.
Partia Magyara zdobyła konstytucyjną większość
Po podliczeniu prawie 96 proc. głosów partia Petera Magyara - TISZA zdobyła 137 miejsc w 199-osobowym parlamencie, uzyskując większość potrzebną do zmiany konstytucji.
Węgrzy wybierali w niedzielę 199 deputowanych Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules), czyli jednoizbowego parlamentu. 106 z nich jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych 93 - z krajowych list. W każdym okręgu wygrywa kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów, nawet jeśli nie uzyska większości.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.