Dziennik Gazeta Prawana logo

Opiekunowie "Bolka" z SB nie zrobili wielkiej kariery

2 marca 2016, 10:15
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Lech Wałęsa
Lech Wałęsa/Shutterstock
Oficerowie prowadzący Edward Graczyk, Henryk Rapczyński i Zenon Ratkiewicz byli typowymi przedstawicielami kadry SB średniego szczebla.

Wszyscy byli w stopniu kapitana, w 1970 r. mieli od 37 do 40 lat. Najważniejszą postacią jest kpt. Edward Graczyk, który – jak wynika z akt – zwerbował i prowadził agenta do kwietnia 1971 r. Pierwsze dokumenty w teczce, pod którymi się podpisał, to wniosek o opracowanie kandydata na tajnego współpracownika SB Lecha Wałęsy. Pismo datowane jest na 19 grudnia 1970 r., czyli dzień zatrzymania Lecha Wałęsy przez MO. Graczyk podpisał też raport z werbunku napisany 21 grudnia 1970 r., w którym informuje o „doraźnym pozyskaniu” ob. Lecha Wałęsy, ps. Bolek. W raporcie znajdują się informacje, że pierwsze spotkanie z agentem zostało wyznaczone na kolejny dzień. Są też tam zadania, jakie miał realizować nowy współpracownik: „ustalać osoby, które brały udział w rozbojach, grabieżach i podpaleniach itp.”, oraz osoby, które przygotowywały protesty 14 i 15 grudnia.

Jak wynika z teczki pracy, z tym oficerem TW Bolek miał pracować najbardziej intensywnie. Kontakty były częste, zwłaszcza na początku stycznia. SB chodziło wówczas o to, by z jednej strony rozpracować uczestników grudniowych protestów w Trójmieście, z drugiej – by rozładować napięcie i przeciwdziałać nowym protestom, które mogły wybuchnąć w stoczni. Stąd zadania, jakie stawiał kpt. Graczyk współpracownikowi: wyszukiwanie osób prowadzących „wrogą” działalność, krytycznie nastawionych do władz stoczni, kolportujących ulotki, informowanie o szykowanych protestach czy osobach, które mają broń zdobytą w podczas starć z milicją w grudniu 1970 r. Ale nie chodziło tylko o informacje. Kapitan Graczyk oczekiwał od agenta wpływania na bieg wydarzeń, w tym „rozładowywania incydentów”.

Ostatnia informacja przejęta od TW Bolka, pod którą podpisał się Graczyk, pochodzi z 30 marca 1971 r. W sierpniu 1971 r. Graczyk wrócił do rodzinnego Olsztyna, gdy SB uznała, że stoczni nie grożą większe niepokoje. Niedługo potem odszedł z SB, później miał pracować w Stoczni Gdańskiej. Najbardziej tajemniczy epizod z nim związany to fakt, że w trakcie postępowanie sądu lustracyjnego dotyczącego Wałęsy w 2000 r. został uznany za nieżyjącego i nie został wezwany na świadka. W książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka też został opisany jako zmarły. Później dotarli do niego prokuratorzy IPN i odebrali od niego zeznania. Informował w nich, że w 1970 i 1971 r. rozmawiał kilkakrotnie z Lechem Wałęsą i chciał, żeby ten uspokoił nastroje w stoczni. Jednak twierdził, że nic nie wie, by Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB. – cytowała zeznania „Gazeta Wyborcza”. Graczyk powtarzał także, że w wyniku informacji przekazanych przez Lecha Wałęsę żadna osoba nie została pokrzywdzona. To prawdopodobnie na Graczyka powoływał się Lech Wałęsa jako osobę, która zna prawdę na temat jego epizodu z początku lat 70. i może podważyć wersję zawartą w teczkach odnalezionych w domu Kiszczaka.

Po Edwardzie Graczyku w kwietniu prowadzenie Bolka miał przejąć kpt. Henryk Rapczyński, także z Olsztyna. Na krótko. Podobnie jak Graczyk wrócił w lecie do macierzystej komendy. Rapczyński służył w SB z przerwami do 1986 r. Autorzy książki „SB a Lech Wałęsa” podkreślają, że szef SB w Gdańsku wnioskował o nagrodę dla niego za działania w Trójmieście.

Po wyjeździe Rapczyńskiego prowadzenie „Bolka” przejął kpt. Zenon Ratkiewicz, oficer gdańskiego SB, który stale zajmował się stocznią. To jego podpis figuruje pod postanowieniem o rozwiązaniu współpracy z TW Bolkiem w 1976 r. Uzasadniał to brakiem chęci do współpracy ze strony Wałęsy i jego zwolnieniem ze stoczni. W tym samym roku Ratkiewicz odszedł ze służby.

Do 1976 r. Lech Wałęsa miał mieć jeszcze kontakt z rezydentem SB w stoczni Józefem Dąbkiem, ps. Madziar, emerytowanym oficerem UB i SB, który kontaktował się z nim zamiast Ratkiewicza. W teczce pracy TW Bolka wiele doniesień jest spisanych jego ręką. – – zauważa historyk IPN Grzegorz Majchrzak.

Na początku lat 70. Wałęsa miał mieć jeszcze kontakt z dwoma wyższymi oficerami SB. W jednym z pierwszych spotkań z TW Bolkiem oprócz kpt. Graczyka miał wziąć udział płk Pytel z III departamentu MSW. – To niecodzienne, by wysoki oficer z centrali brał udział w takich spotkaniach. Pokazuje to, że Gdańsk był wtedy dla SB miejscem frontowym – podkreśla Majchrzak. Później z TW Bolkiem spotkał się kpt. Czesław Wojtalik. Ten drugi jeszcze dwukrotnie kontaktował się z Wałęsą. W 1978 r. próbował na niego wpłynąć, gdy ten zaczął działać w Wolnych Związkach Zawodowych; Wałęsa odmówił współpracy. Do kolejnego spotkania doszło podczas internowania Lecha Wałęsy. Jak podkreśla Grzegorz Majchrzak, z raportów BOR pilnującego Wałęsy wynika, że po tym spotkaniu był zły. Wizyta Wojtalika wpisała się w działania władzy, która starała się nakłonić przywódcę Solidarności do współpracy z Wojskową Radą Ocalenia Narodowego i legitymizacji wprowadzenia stanu wojennego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj