Dziennik Gazeta Prawana logo

Służby Putina przygotowały zamachy? Borys Bieriezowski oskarża zza grobu

16 stycznia 2015, 01:25
Ten tekst przeczytasz w 12 minut
Borys Bieriezowski
Borys Bieriezowski/Newspix
Służby specjalne, podejrzane interesy i metody, jakich nie powstydziłaby się mafia. Książka „Zapiski wisielca”, w której Borys Bieriezowski opowiada o mechanizmach władzy, pokazują interesujący obraz współczesnej Rosji i są jednocześnie ostrzeżeniem dla jej prezydenta. Jeśli prawdą jest to, co przed niewyjaśnioną do dziś śmiercią wyznał oligarcha, Władimir Putin powinien obawiać się dnia, w którym stanie się bezużyteczny dla własnych specsłużb.

23 marca 2013 roku przed południem Avi Navam, osobisty ochroniarz Borysa Bieriezowskiego, coraz bardziej zaniepokojony czekał, aż biznesmen pojawi się na lunchu. Jego niepokój wzmagał się z minuty na minutę, bo jego pracodawca nie odbierał prywatnej komórki. Navam wahał się jeszcze przez chwilę, zerkając nerwowo na zegarek, ale w końcu postanowił zakłócić spokój Bieriezowskiego. Poszedł do prywatnych pomieszczeń okazałej willi, którą były oligarcha zajmował od czasu, gdy opuścił Rosję i sprowadził się do brytyjskiego Ascot. Zajrzał do sypialni. Na nocnym stoliku leżała komórka Bieriezowskiego. Sygnalizowała nieodebrane połączenia. Drzwi łazienki były zamknięte. Navam szarpał za klamkę i nawoływał, ale wewnątrz panowała cisza. Niewiele myśląc, kopnął w zamek i wpadł do środka. Bieriezowski leżał na posadzce. Nie ruszał się. Na szyi miał zadzierzgniętą pętlę z rozerwanego szala. Drugi koniec zwisał spod sufitu.

7306819-posiadlosc-borysa-bieriezowskiego.jpg
Posiadłość Borysa Bieriezowskiego, w której znaleziono ciało biznesmena
7306790-tasma-policyjna-odgradza-posiadlosc.jpg
Taśma policyjna odgradza posiadłość Borysa Bieriezowskiego, gdzie znaleziono ciało biznesmena
7306761-policja-przed-posiadloscia-borysa.jpg
Policja przed posiadłością Borysa Bieriezowskiego, gdzie biznesmen stracił życie

Pierwsze policyjne oględziny wskazywały na samobójstwo. W śledztwie pojawiło się więcej wątpliwości. Jeden z biegłych stwierdził wprost, że ślady na szyi Bieriezowskiego wskazują na uduszenie. Ofiara miałaby być podwieszona na pętli, by w ten sposób upozorować samobójstwo. W tej sytuacji koroner zdecydował, że sprawa przyczyny śmierci rosyjskiego biznesmena pozostanie nierozstrzygnięta.

„Nie boisz się?”

– podkreśla we wstępie do „Zapisków wisielca” Jurij Felsztynski, mieszkający na emigracji rosyjski publicysta, którego książka o Bieriezowskim właśnie wychodzi w Polsce. Felsztynski, który wraz z Aleksandrem Litwinienką (byłym agentem rosyjskiego wywiadu otrutym w 2007 roku w Londynie) napisał głośną książkę „Wysadzić Rosję”, nie jest ulubionym pisarzem Kremla. Zwłaszcza z powodu powtarzanych w publikacjach i wywiadach oskarżeń pod adresem rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa o przeprowadzenie w 1999 roku serii zamachów bombowych w Rosji. Tym razem oddał głos Bieriezowskiemu, człowiekowi, który pomógł Putinowi objąć najwyższe urzędy w państwie, by następnie uciekać przed nim na Zachód.

„Zapiski wisielca” to z jednej strony coś w rodzaju spowiedzi bezkompromisowego biznesmena, ale z drugiej – próba analizy politycznych metod stosowanych przez kremlowską ekipę.

– pytał retorycznie Felsztynskiego były oligarcha w czasie ich wspólnych samolotowych podróży prywatnym odrzutowcem biznesmena. W swojej opowieści sięgał do najwcześniejszego dzieciństwa, wspominając Stalina, którego widział na trybunach w 1952 roku i którego wzywał jako pięcioletni chłopiec, majacząc w gorączce spowodowanej dyfterytem. Chętnie mówił o rodzicach, o dorastaniu w „radziecko-żydowskiej” rodzinie, o twardej ręce matki-laborantki i ojca-inżyniera. Historie o miłości do sześciorga dzieci przeplatają się z opowieściami biznesowymi, o fortunie, za którą szła polityka, kontakty z władzą oraz służbami specjalnymi. Pojawiają się również wyznania o dwóch zamachach, które – jak przekonywał – przygotowywali na niego ludzie FSB, i biografia Bieriezowskiego nabiera tempa.

Mały Feliks Dzierżyński

– twierdził oligarcha. Symbolem tych środków staje się w opowieści biznesmena postać Feliksa Dzierżyńskiego, pochodzącego z Polski tak zwanego czerwonego kata, bliskiego współpracownika Włodzimierza Lenina i założyciela rewolucyjnej tajnej policji politycznej CzeKa. Nie jest tajemnicą, że współczesne rosyjskie służby odwołują się do dziedzictwa swojej komunistycznej poprzedniczki, jednak zdaniem Bieriezowskiego, Putin czuje szczególną więź z postacią Dzierżyńskiego.

– wyznawał oligarcha. – – dodawał.

Bieriezowski chętnie opowiadał Felsztynskiemu o końcu lat 90., kiedy jako człowiek Borysa Jelcyna był blisko ucha poprzedniego prezydenta i miał możliwość poznawać metody działania ówczesnego państwa rosyjskiego. Wnioski, jakie przedstawił w „Zapiskach wisielca”, są największego możliwego kalibru. Oligarcha oskarżał wprost:(Nikołaj Patruszew, ówczesny szef FSB – przyp. red.). Chodzi o ataki terrorystyczne na bloki mieszkalne w Moskwie, Wołgodońsku i Bujnaksku, w których zginęło około 300 osób i które stały się pretekstem do wybuchu drugiej wojny czeczeńskiej.

5658829-wladimir-putin.jpg
Władimir Putin

Władimir Putin, jako premier kraju rządzonego przez schyłkowego Borysa Jelcyna nie miał najmniejszych wątpliwości, oskarżając czeczeńskich separatystów o zorganizowanie trzech zamachów bombowych – 4 września w Bujnaksku (64 ofiary), 8 i 13 września w Moskwie (94 i 118 zabitych) i 16 września w Wołgodońsku (17 ofiar). Borys Bieriezowski zwrócił jednak uwagę na nieudany zamach w Riazaniu, który jego zdaniem obnażył prawdziwych zamachowców.

uważał oligarcha. – podkreślał w rozmowie z Felsztynskim.

Eksplodujące worki z „cukrem”

Ewentualnej tragedii w Riazaniu zapobiegli jeden z mieszkańców bloku, który 22 września 1999 roku zauważyli mężczyzn wnoszących do piwnicy jakieś ciężkie worki. Wezwał milicję, a ta natychmiast ewakuowała budynek. Badanie zawartości worków wskazało na heksogen, silny materiał wybuchowy. Lokalni milicjanci szybko namierzyli zamachowców, a wtedy głos zabrał szef FSB Patruszew i ogłosił w telewizji, że w Riazaniu podległe mu służby przeprowadziły ćwiczenia, które miały na celu sprawdzenie czujności riazańskiego oddziału FSB. Oficjalne śledztwo nie pozwoliło odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w domniemanych „ćwiczeniach” używano na przykład prawdziwych detonatorów. Ogłoszono, że w workach był cukier i ukręcono sprawie łeb.

Bieriezowski, komentując te wydarzenia, stawiał odważną tezę.

– oświadczył. Dowód na uwikłanie służb w przygotowania do zamachu, na jaki powołuje się oligarcha, przypomina dowcip, w którym do Watykanu dzwoni szef KGB Jurij Andropow, chcąc złożyć kondolencje z powodu zamachu na Jana Pawła II. Problem w tym, że dzwoni za wcześnie i jeszcze nikt do papieża nie strzelał. Bieriezowski przypominał:

Jest również inny, „czysty” dowód, że była to próba zamachu. Do eksplozji w Wołgodońsku doszło 16 września, zaś 13 do wybuchu na Szosie Kaszyrskiej w Moskwie. I również 13, na porannym posiedzeniu Dumy, Sielezniew odczytał pilne doniesienie o wybuchu bloku w Wołgodońsku, chociaż wtedy jeszcze blok nie miał zamiaru wybuchać! (Wołgodońsk to takie małe miasteczko, jedno z setek tysięcy rosyjskich miast, o których mało kto słyszał). Siedemnastego września, już po wybuchu w Wołgodońsku, na posiedzeniu Dumy Żyrinowski poprosił o głos (mam taśmę z posiedzenia Dumy 17 września 1999 roku) i mówi: „Giennadiju Nikołajewiczu, jak to się stało, że trzynastego, na trzy dni przed wybuchem w Wołgodońsku, pan nam mówi, że doszło do wybuchu? Kto przekazał panu tę informację?”.

Jak biznesmen tłumaczył tę „wpadkę”? – – twierdził. W jego opinii zamachy przeprowadzone przez FSB miały jeden cel: zyskać kontrolę nad Borysem Jelcynem i w konsekwencji utorować Putinowi, byłemu zwierzchnikowi służb, drogę do prezydentury. Tak nakreślony scenariusz powiódł się, bo dwa miesiące później Jelcyn złożył rezygnację, a jego miejsce szybko zajął obecny gospodarz Kremla. Bieriezowski przekonuje, że otoczenie rosyjskiego przywódcy wykorzystało najpierw zamachy, a potem drugą wojnę czeczeńską, jak polityczną trampolinę.

7303117-jurij-felszynski-borys-bieriezowski.jpg
Jurij Felsztynski, "Borys Bieriezowski. Zapiski wisielca", Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2015

– uważał oligarcha. Wojnę w Czeczenii postrzegał jednak jako ogromny błąd, którego polityczną i gospodarczą cenę jego ojczyzna płaci do dziś. Co Borys Bieriezowski powiedziałby o wojnie na Ukrainie? Czy potrafiłby przewidzieć intencje, które popychają Rosję do podgrzewania konfliktu? Czy umiałby wskazać, na jakie korzyści w tym starciu – militarnym z Ukrainą, a dyplomatycznym z całą Europą – liczy rosyjski prezydent? Tego już się nie dowiemy.

„Kostium diabła na maskaradzie politycznej”

Pozostaje jeszcze jedno, najważniejsze pytanie, na które również nie znajdziemy odpowiedzi. Na ile można ufać Bieriezowskiemu i jego wywodom? Głos w tej sprawie zabiera we wstępie do książki jej autor. – pisze Jurij Felsztynski. – ocenia autor „Zapisków wisielca”.

Putina postrzegam jako najmniejsze zagrożenie dla mnie osobiście. Putin to człowiek słaby i niezdecydowany. (…) Putin jest słaby i nigdy nie podpisze się pod zamordowaniem Bieriezowskiego. Nigdy. Ale może wydać taki rozkaz po cichu, a ludziom, którym go wyda, zawsze można powiedzieć: no niby tak, dałem polecenie zabicia Bieriezowskiego, ale to przecież był tylko żart! A z drugiej strony, nawet jeśli zabiją Bieriezowskiego, co się takiego stanie? Zajmuję konkretną niszę dopóty, dopóki żyję. Gdy umrę, zajmie ją ktoś inny
– podsumowuje Borys Bieriezowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj