Agresja Armii Czerwonej załamała możliwość prowadzenia skutecznej walki obronnej przeciwko Niemcom - przypomina historyk, prof. Andrzej Paczkowski. Polska stała się krajem bezbronnym, nie mogącym liczyć na sojuszników. Tym samym było to uderzenie, które wytrąciło nam broń z ręki. Zdaniem historyka gdyby nie atak z 17 września - to ten fragment wojny nie nazywałby się kampanią wrześniową, a walki mogłyby trwać znacznie dłużej.

Reklama

Sowieci w wyniku ataku zajęli część terytorium państwa polskiego o powierzchni ponad 200 tysięcy kilometrów kwadratowych, zamieszkane przez 13 milionów ludności. Profesor Paczkowski przypomina, że sowiecka okupacja oznaczała ogromną tragedię dla milionów ludzi mieszkających na wschodzie Polski. Historyk przypomina, że sowieci bardzo szybko rozpoczęli masowe represje wobec Polaków, przeprowadzili masowe wywózki na Syberię, które objęły, według różnych szacunków, od 550 tysięcy do blisko półtora miliona Polaków.

15 tysięcy polskich oficerów wywieziono do obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Na mocy dekretu Stalina z marca 1940 roku zostali rozstrzelani przez NKWD, a ich ciała pochowano w masowych grobach w Katyniu, Miednoje i Charkowie.

Sowieci wzniecili antypolskie nastroje wśród ludności ukraińskiej czy białoruskiej, bo propaganda sowiecka określała atak jako "wyprawę wyzwoleńczą" w obronie "ludności zachodniej Ukrainy i Białorusi".