Reklama

Szymon Majewski przyznał, że po tym jak wystąpił w reklamie i media obiegła informacja o horrendalnie wysokie stawce dla gwiazdora TVN, a szefostwo stacji zdecydowało o zdjęciu jego programu, bardzo to przeżywał. Ludzie się ode mnie odwrócili po tych finansowych rewelacjach. A mnie się nie chce udowadniać, że nie jestem słoniem - mówi Majewski. Sprawa jest jednak w sądzie, Majewski szuka źródła plotki.

Gwiazdor TVN wyznaje też, że zaczął trenować boks, żeby nie tłumić agresji. Wcześniej medytował: Nic tak nie pomaga celebrycie, jak dostanie w ryja - mówi.

Showman odsłania też kulisy żartu, na jaki dał się nabrać Maciej Dowbor z Polsatu. Prezenter zrobił wywiad z fałszywą Agnieszkę Radwańską, podstawioną przez redakcję programu Majewskiego Nie sądziłem, że Dowbor się nabierze. Żal mi Maćka. Dzwoniłem do niego chciałem go zaprosić, ale on jest bardzo zgaszony. A tam u niego w redakcji były nawet reperkusje, ludzie pozwalniano - mówi Majewski.

W dalszej części rozmowy Majewski porusza polityczne tematy. Twierdzi, że ma ostry spór z Kubą Wojewódzkim. Chodzi o publiczne manifestowanie politycznych poglądów przez konkurenta z TVN. Nawet przez kilka miesięcy była między nami cisza. (...) Satyryk, dziennikarz, celebryta nie może się opowiadać po jakiejś politycznej stronie - mówi Majewski.

Showman przyznaje, że w życiu publicznie nie powiedziałby - tak jak Wojewódzki - "nie głosujcie na PiS". Przez gardło by mu też nie przeszło zdanie, że Lech Kaczyński był "do bani prezydentem", bo jego zdaniem nie był. Zrobił kilka wartościowych rzeczy. Na przykład Muzeum Powstania Warszawskiego - mówi Majewski.

Na koniec dodaje, że chętnie zobaczyłby w swoim programie Zbigniewa Ziobrę czy prezesa PiS.