Dziennik Gazeta Prawana logo

Jacek Kurski zostaje w TVP. Na razie. KULISY odwołania prezesa

2 sierpnia 2016, 21:53
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jacek Kurski
Jacek Kurski/PAP
Na kilka godzin Jacek Kurski przestał być prezesem TVP. Rada Mediów Narodowych odwołała go ze stanowiska. Ale tylko po to, by jeszcze tego samego dnia posadzić go na fotel z powrotem. Ostatecznie, były spin doctor PiS-u, ma rządzić na Woronicza do połowy października, kiedy to zostanie rozpisany nowy konkurs na szefa telewizji.

Kurski odwołania się nie spodziewał. Jeszcze we wtorek przyjmował podziękowania od Konferencji Episkopatu Polski na spotkaniu zorganizowanym po Światowych Dniach Młodzieży. Chwalił się publicznie wynikami oglądalności, mierzonymi - nota bene przez nierzetelnego, jak sam twierdzi - Nielsena. Po konferencji miał się udać na urlop. Ale nie zdążył, bo Rada Mediów Narodowych najpierw wezwała go na dywanik, a potem odwołała ze stanowiska.

Gdy w mediach gruchnęła wiadomość o odwołaniu prezesa TVP natychmiast posypały się nazwiska jego potencjalnych następców. Z nieoficjalnych przekazów wynikało, że miejsce Kurskiego miała zająć Małgorzata Raczyńska, w przeszłości szefowa TVP1 albo Anita Gargas, autorka "Misji Specjalnej". Jak pisał "Do Rzeczy" obie kandydatury miały być w poniedziałek omawiane w kierownictwie PiS. Większość opowiedziała się za Raczyńską.

Nagła wolta

W przerwie posiedzenia rady jej przewodniczący informował: -mówił Krzysztof Czabański.

Ale szybko okazało się, że tymczasowego następcy nie będzie, a Kurski zachowa stołek do czasu rozpisania konkursu. 


Skąd ten zwrot? "Gazeta Wyborcza" spekulowała, że nastąpił on po tym, jak Czabański i Joanna Lichocka, która zasiada w RMN, wrócili ze spotkania w przerwie posiedzenia. Z kuluarowych plotek miało wynikać, że posłowie pojechali do prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego omawiać telewizyjną strategię.

Gdy emocje opadły przedstawiciele RNM przedstawili swoją wersję wydarzeń.

-- mówi dziennik.pl Krzysztof Czabański i precyzuje informacje, jakie w ciągu dnia wyciekły do mediów:

- powiedział nam szef RMN.

Za odwołaniem Jacka Kurskiego głosowało czterech z pięciu członków rady - Joanna Lichocka, Elżbieta Kruk, Juliusz Braun i Czabański. Lichocka, która złożyła wniosek o odwołanie Kurskiego, na pytanie Tomasza Sakiewicza w TV Republika czy podoba jej się telewizja byłego europosła PiS, wykręciła się od odpowiedzi, twierdząc, że za wcześnie na bilans.

- tłumaczyła posłanka w TV Republika. - - dodawała posłanka i życzyła Jackowi Kurskiemu zwycięstwa.

Przyczyn odwołania Kurskiego nie chciał komentować także Czabański. Ale wiadomo, że do Kurskiego nie pała on sympatią. Z uwagi na "szorstką przyjaźń" właściwie nie ogląda TVP i w sprawy telewizji się nie wtrąca. Skupia się na radiu i Polskiej Agencji Prasowej, którymi przed laty kierował. W swej niechęci do Kurskiego w partii nie jest zresztą odosobniony.

Kurski został przez prezesa PiS wybrany szefem TVP nie tylko z uwagi na jego telewizyjne doświadczenie. Ale przede wszystkim dlatego, że w partii ma on wielu przeciwników i właściwie żadnego partyjnego zaplecza. Jarosław Kaczyński nie chciał windować na takie stanowisko osoby, która korzystając ze swojej pozycji, mogłaby otoczyć się własnymi ludźmi i zagrozić mu w partii.

Kurski na cenzurowanym

- słyszymy od jednego z doradców Kurskiego. Chodzi o rzekomy sojusz z Arturem Balazsem, byłym ministrem rolnictwa, który był głównym łącznikiem między Samoobroną a PiS w 2006 roku. Co prawda od dawna pozostaje on poza polityką, ale tylko formalnie. Z czasów medialnej koalicji LPR, Samoobrony i PiS-u wciąż ma swoich ludzi w TVP.

Jednym z nich ma być były szef ośrodka TVP Szczecin z czasów poprzednich rządów PiS. Piotr Lichota został mianowany w styczniu na szefa "Panoramy", a kilka dni temu na szefa TVP Info. Wcześniej pracował w fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej, wśród której założycieli był m.in. Balazs. Jak informował "Presserwis" Lichota miał jeszcze w tym tygodniu zostać szefem TAI w miejsce Mariusza Pilisa.

Po tym, jak gruchnęła wieść o odwołaniu Kurskiego jednym z nielicznych posłów PiS, którzy zdecydowali się publicznie stanąć po jego stronie był Joachim Brudziński. Jeden z najbliższych współpracowników prezesa Kaczyńskiego w 2011 roku, w imieniu PiS udzielał poparcia Balazsowi, gdy ten startował na senatora z okręgu okołoszczecińskiego.

- napisał Brudziński na Twitterze.

I miał rację. Formalnie Kurski pozostaje prezesem TVP do czasu rozstrzygnięcia konkursu. Jego odwołanie dopiero wtedy się uprawomocni. Nie zamyka mu to jednak drogi do startowania w konkursie.

Kurski dostał ostrzeżenie, ale z dzisiejszej rozgrywki może wyjść wzmocniony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj