Dla zachowania planowanego wyniku finansowego na koniec roku za konieczne uznaliśmy przyjęcie poważnych oszczędności. Przyniosły one tylko w okresie styczeń–wrzesień 2016 r. około 30 mln zł – wskazał. Dodał, że znaczna część tej kwoty została wygenerowana dzięki eliminacji zasadniczych wad funkcjonującego w TVP systemu producenckiego.

Reklama

Kurski zaznaczył zarazem, że TVP stanęła pod ścianą. – Trzeba sobie jasno powiedzieć, że doszliśmy do ściany. Nie może trwać dłużej sytuacja, w której nasi konkurenci – TVN i Polsat – dysponują przychodami rzędu 6 mld zł z reklam komercyjnych oraz abonamentu komercyjnego i nie mają żadnych obowiązków publicznych. Tymczasem telewizja publiczna dysponuje przychodem 1 mld 400 mln zł i ma mnóstwo obowiązków publicznych, które są kosztochłonne, a nie przynoszą dochodów – powiedział.

To jest już dalej po prostu nie do utrzymania – dodał. Kurski wyraził jednocześnie opinię, że w nadchodzącym czasie „telewizję publiczną czeka albo telewizja publiczna z prawdziwego zdarzenia, albo jej nie będziemy mieli”.

Zaznaczył, że zarząd TVP do końca roku musiał przedstawić zbilansowany budżet spółki. – Zbilansowany budżet telewizji w warunkach kiedy nie ma realnego wsparcia abonamentowego (…), to jest budżet śmierci. Oznacza to skasowanie wydatków na misję o 30 proc., śmierć ośrodków terenowych, odejście od wielu koniecznych inwestycji – mówił Kurski.

Dodał jednak, przed TVP jest też „scenariusz nadziei”, w którym będzie abonament. – Jeżeli będzie uszczelnienie abonamentu, czeka nas telewizja publiczna z prawdziwego zdarzenia – podkreślił Kurski.

Reklama