Amerykanie potrzebowali szybkiego pocisku, by nie powtórzyć sytuacji z Afganistanu. Lecący zbyt wolno Tomahawk spóźnił się 20 minut i zniszczył obóz terrorystów, gdy wyjechał już z niego Osama bin Laden. Dlatego eksperci stworzyli X-51. Rakieta ma 4 m długości i pięciokrotnie przekracza prędkość dźwięku.
Na razie będzie wyposażeniem bombowców B-52. Po wystrzeleniu pocisk rozpędzi specjalnie doczepiany silnik. A gdy X-51 osiągnie już odpowiednią prędkość, włączy się jego silnik główny.
Kiedy rakieta będzie uzbrojeniem okrętów wojennych - jeszcze nie wiadomo. Trzeba przecież zmienić wyrzutnie i magazyny amunicyjne, czyli praktycznie przebudować okręty. A na to nie stać nawet Amerykanów. Pentagon planuje więc, że na razie tylko nowe okręty będą wyposażane w X-51, a stare będą wciąż używać Tomahawków.