Gdyby tak na orbicie zbiorniki z ciekłym wodorem niespodziewanie się rozszczelniły, a zepsute wskaźniki nie ostrzegłyby astronautów, nie byłoby ratunku dla załogi Atlantisa. Astronauci nie wyłączają pomp paliwowych, silniki eksplodują, a prom zamienia się w kulę ognia - tak wyglądałby tragiczny koniec misji.

Przez podobną awarię NASA przełożyła poprzednik razem start Atlantisa, który ma zawieźć na Międzynarodową Stację Kosmiczną moduł badawczy Columbus. Prom miał rozpocząć misję w czwartek. Ale jak się okazuje, start trzeba przełożyć na 2 stycznia.

Jest z tego przynajmniej jednak korzyść - astronauci będą mogli powitać Nowy Rok z rodzinami.