: Nie sądzę. To był wyjątkowo mozolny rok. Ale to w zasadzie dobrze, że nie było w polityce jakiś poważnych wstrząsów. Jedynym wyjątkiem było ujawnienie afery
hazardowej połączone ze spadającym poparciem dla Platformy Obywatelskiej. To na pewno jest jakiś wyraźny sygnał, ale nie na tyle poważny czy przełomowy, żebym miał twierdzić, że PO straci
władzę. Albo że opozycja przejmie większą kontrolę nad parlamentem. Nie nic takiego się nie dzieje.
My tak naprawdę nie wiemy, co się tam dzieje. Póki mamy w Polsce taki podział władzy, jaki mamy, to paradoksalnie Donald Tusk po tej aferze dał Schetynie ogromną władzę. I to władzę,
która w sytuacji realnego konfliktu między nimi mogłaby doprowadzić do bardzo mocnego i realnego osłabienia samego Tuska. Grzegorz Schetyna, kontrolując parlament i aparat partyjny, ma ogromną
możliwość wpływania na decyzje partii. Więc tak naprawdę teraz może być o wiele groźniejszy dla Tuska niż kiedykolwiek wcześniej. Wedle zasady, że przeciwników trzeba mieć blisko siebie
a nie daleko. Nie powiedziałbym więc, że ta sytuacja dobrze wróży panu premierowi.
Nie. Donald Tusk wychodzi z tego roku bardzo poważnie osłabiony. Pokazał, że działa na zasadzie jazdy autobusem na gapę. Wszystko, co robi, jest właśnie taką jazdą na gapę. Niespełnione
są żadne obietnice, wciąż czekamy na wybory, po których rzekomo ma być lepiej, ale wcale nie ma jasności, czy naprawdę będzie lepiej. Taktyka Tuska to unikanie konfrontacji z problemami, a
to nie jest taktyka dobra dla polskiego państwa. Nawet jeśli pozycja Tuska w partii jest wysoka i cieszy się uznaniem społecznym, to tak naprawdę w gruncie rzeczy okazał się premierem słabym.
To jest szef rządu, który nie jest w stanie podjąć ani jednej poważnej decyzji w poważnych sprawach.
czytaj dalej
I co z tego? To jest zupełnie bez znaczenia. Nie jestem jakoś przesadnie dumny z tego, że Jerzy Buzek został przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Jakby Polacy wygrali w piłkę nożną, to
byłbym naprawdę dumny, ale akurat z tego nie jestem.
To będzie rok bardzo interesujący. Choćby tylko dlatego, że to rok wyborczy , ale nie tylko. Myślę, że są trzy czynniki, które będą wpływać na jego obraz. Po pierwsze, w tym roku
zetkniemy się z realnymi skutkami kryzysu gospodarczego. Przy obecnym skoku deficytu jakiekolwiek finansowanie szkół czy inwestycji infrastrukturalnych itp. będzie absurdem. Myślę więc, że
będzie to w Polsce przede wszystkim rok odczuwalnego kryzysu. Po drugie, o czym już wspomniałem, będzie to rok wyborczy, a więc rok zaostrzającego się konfliktu politycznego. W sumie zresztą
bardzo prymitywnego, bo poza personaliami o nic więcej tam nie chodzi. Wreszcie, po trzecie, to będzie rok bardzo trudny ze względu na politykę międzynarodową Polski, czyli narastający
konflikt w Afganistanie, który przy niedostatkach naszej armii będzie prowadził do narastającego kryzysu dowodzenia i zaufania do polskiego zaangażowania w międzynarodowych misjach wojskowych.
Obawiam się, że po po prostu Polacy zaczną w Afganistanie ginąć.
Tak, ale jego zwycięstwo wcale nie oznacza zwycięstwa jakiejś słusznej sprawy. Tusk wygra, bo ma konkurenta takiego jakiego ma. I tyle.
* prof. Paweł Śpiewak - socjolog, były poseł PO