Wojna na Bliskim Wschodzie trwa od 28 lutego, kiedy to Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na Iran. W odpowiedzi Iran atakuje Izrael i państwa Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam amerykańskie bazy, jak i cele cywilne. Teheran zablokował też Cieśninę Ormuz, kluczowy szlak dla handlu ropą.
Ekspert: Koniec wojny bardzo odległy
Według doniesień m.in. dziennika "Wall Street Journal" władze w Teheranie domagają się, by ewentualne porozumienie ws. zawieszenia broni czy zakończenia wojny obejmowało m.in. kwestię zaprzestania ataków Izraela na libański Hezbollah. Z kolei USA i Izrael dążą do rozbrojenia i unieszkodliwienia Hezbollahu, a także zaniechania finansowania go przez Teheran.
Zdaniem Krzyżanowskiego wizja zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie jest bardzo odległa. Nie udało się nawet zbliżyć stanowisk (stron konfliktu - PAP) ani doprowadzić do rozpoczęcia negocjacji. Aczkolwiek wiadomo, że państwa sąsiadujące z Iranem, głównie Turcja, Pakistan i Oman, prowadzą intensywne działania dyplomatyczne ukierunkowane na zakończenie wojny – wskazał ekspert.
Zauważył, że powiązanie kwestii ewentualnego zawieszenia broni czy traktatu pokojowego ze sprawą Libanu, czego oczekuje Iran, może dodatkowo utrudnić zawarcie porozumienia.
Ekspert: USA nie zależy na przedłużaniu wojny, ale Izraelowi – tak
Krzyżanowski zwrócił również uwagę, że Amerykanom nie zależy na przedłużaniu konfliktu, który mógłby zatrząść posadami światowej gospodarki. Inne podejście ma natomiast Izrael, który postrzega Iran jako swoje egzystencjalne zagrożenie. Kontynuacja tej wojny, kontynuacja systematycznego niszczenia potencjału militarnego Iranu do poziomu, w którym nie byłby już w stanie Izraelowi zagrozić, jest jak najbardziej w izraelskim interesie. (...) Izrael stara się jak najwięcej z tej wojny wycisnąć – powiedział Krzyżanowski.
Z kolei Iran – jak zauważa ekspert – zdając sobie sprawę ze stawki wojny, chce sprawić, by koszty ataków na niego wzrosły na tyle, aby stały się nieopłacalne – uważa ekspert.
Ekspert: Państwa arabskie nie włączą się do wojny
Zdaniem Krzyżanowskiego państwa arabskie, nawet te bezpośrednio atakowane przez Iran, raczej nie włączą się w sposób bezpośredni do wojny. Rządy państw arabskich zdecydowanie trwają przy sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, ale jednocześnie nie antagonizują Iranu tak, żeby móc w przyszłości, już po wojnie, układać sobie pokojowe relacje z tym krajem – powiedział ekspert.
Dodał, że atakowanie terytorium państw arabskich wywołuje zrozumiały gniew ich obywateli. Z drugiej jednak strony coraz więcej Arabów zaczyna postrzegać izraelską ekspansję jako potencjalne zagrożenie dla nich i skłania się ku Iranowi. Bardzo wielu mieszkańców regionu kibicuje Iranowi, chcąc zobaczyć ewentualne możliwe upokorzenie, utarcie nosa Amerykanom i właśnie zahamowanie ekspansji Izraela – wskazał Krzyżanowski, omawiając nastroje społeczne w regionie.