ANNA WOJCIECHOWSKA: Dlaczego Platforma ręka w rękę z PiS prze do szybkich wyborów? Macie jakiś układ?

BRONISŁAW KOMOROWSKI*: Dążymy do tego, ale nie w wyniku porozumienia z PiS! A PiS się łaskawie zreflektowało dopiero po rozbiciu własnej koalicji i dołączyło do PO, która do wyborów dąży od dawna. Dąży, bo uważa, że szkoda Polski na tak słaby rząd, który nie jest w stanie nawet dobrze administrować. Chcemy odsunąć PiS od władzy przy pomocy demokratycznego mechanizmu, jakim są wybory, a nie poprzez klejenie na siłę tego, co zostało rozbite, czyli poprzez tworzenie chwilowej większości, która okaże się nieuchronnie większością niestabilną.

Jak więc chcecie zachęcić Polaków, by odsunęli PiS od władzy?
Chcemy wyborcom powiedzieć po pierwsze, że może być normalnie. Nie musi być takiego wariactwa, populizmu, radykalizmu. Po drugie chcemy przekonać, że można rozwiązywać problemy Polaków, a nie tylko ścigać się na puste hasła i ilości oskarżeń, pomówień, haków. Chcemy ocenić skutki rządzenia Jarosława Kaczyńskiego razem z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem. Bo oni we trójkę są odpowiedzialni za to, co się w Polsce działo. W tym za to, że dziś ogromna część Polaków po prostu wstydzi się za swój rząd, za swoje państwo. Do tego wstydu chcemy się mocno odwołać, mówiąc, że Polacy mogą mieć taki rząd, z którego będą dumni.


Bardzo wyraźnie wśród porażek tego rządu będziemy akcentować nieprzeprowadzenie reformy służby zdrowia. A także problem emigracji. Nie godzimy się na to, by była ona jedynym sposobem na likwidację bezrobocia. I mamy receptę na zmniejszanie bezrobocia poprzez rozwój gospodarczy i na powrót emigrantów do kraju, który powinien ich przyciągać, a nie odpychać. Pokażemy, że można lepiej prowadzić polskie sprawy w UE.

W kampanii liczą się proste przekazy. Premier już dał sygnał: głosujecie na PiS, bo my walczymy z układem. A wy co na to odpowiadacie?
Na końcu okazało się, że układ to przynajmniej jeden z braci Kaczyńskich i jego środowisko. Więc życzę powodzenia PiS w dalszej walce z układem.

Ale oni też idą po władzę, by walczyć z bogaczami.
Jeden z braci Kaczyńskich głosi takie hasło z Pałacu Namiestnikowskiego i jednocześnie wydaje kilkaset tysięcy złotych miesięcznie przede wszystkim na same przeloty samolotem rządowym do miejsca, w którym spędza weekendy.










*Bronisław Komorowski, wicemarszałek Sejmu z PO