Premier chce się spotkać z liderem partii opozycyjnej, by podjąć próbę zbudowania porozumienia - szerszego niż koalicyjne - w celu wsparcia działań rządu w tych trudnych czasach. To
spotkanie - mam nadzieję - posłuży z jednej strony do przedstawienia strategii rządu, a z drugiej będzie próbą wytłumaczenia opozycji, że różne pomysły rodzące się po stronie PiS czy
SLD, które zwiększają deficyt budżetowy czy mają na celu zwiększanie wysokości minimalnych świadczeń, są drogą donikąd. Że tak naprawdę tylko ścisła dyscyplina budżetowa pomoże nam
wyjść z tych trudności. Tak rozumiem intencje premiera. , że zrozumie, że ta sprawa nie jest przedmiotem gry politycznej.
>>> Czym Tusk i Kaczyński się zdenerwują? Przeczytaj komentarz Piotra Zaremby
Dzisiaj w polityce bardziej liczą się koncyliacja i porozumienie niż bezsensowne, wyostrzone konflikty. W związku z tym . Takim momentem jest - co widać gołym okiem - pogłębiający się i nieobliczany, jeśli chodzi i o czas trwania, i o jego głębokość, kryzys gospodarczy. On
przyszedł z zewnątrz, nie jesteśmy winni jego pojawienia się, ale musimy sobie z nim poradzić. W związku z tym taka rozmowa jest rzeczą absolutnie naturalną. Powinna ona przynieść jakieś
porozumienie w sprawie metod skutecznego amortyzowania złych skutków kryzysu. PiS przedstawiło już swoje recepty, z którymi można się zgadzać lub nie zgadzać, ale trzeba uczciwie przyznać,
że są one merytoryczne. Rząd PO również poprzez działania oszczędnościowe pokazuje swoją drogę, dlatego warto się spotkać i szukać zgody. Ludzie odbierają zarówno rząd, jak i
opozycję jako władzę i w takich sprawach oczekują porozumienia. Uważam, że jest na nie szansa.
Dobrze, że rząd Platformy Obywatelskiej nie walczy z opozycją, ale ramię w ramię z nią zdecydował się walczyć z kryzysem gospodarczym. Wierzę, że jeśli premier poważnie potraktuje pomysły mojej partii na walkę z kryzysem, to zaowocuje to w przyszłości również
kolejnymi spotkaniami między tymi politykami oraz dobrymi rozwiązaniami uchwalanymi w Sejmie.
Jesteśmy realistami i zbyt wiele po tym spotkaniu się nie spodziewamy, choć chcielibyśmy, by w dobie kryzysu Polacy zawiesili rękawice bokserskie na kołkach i podali sobie ręce. Jeśli tak
się stanie, to będzie to bardzo dobry kierunek działania. Jednak kiedy obserwujemy PO i PiS, to łatwo zauważyć, że oba te ugrupowania w zasadzie dzieli wszystko. . PO chce państwa obywatelskiego, a PiS silnego państwa z
silną prokuraturą i instytucjami takimi jak CBA. Na każdej płaszczyźnie widzę więc tyle rozbieżności, które obie siły stawiają po dwóch stronach politycznej barykady, że porozumienie
byłoby cudem. Ale ja w cuda wierzę, więc kto wie?
Spotkanie Kaczyńskiego i Tuska jest dobrym znakiem, ale może okazać się tylko działaniem pozorowanym. To zwrot w sytuacji niezmiennej od roku 2005. Najpierw za rządów PiS mieliśmy do
czynienia z betonową opozycja Platformy, a dzisiaj z betonową opozycją PiS. Strony nie chciały ze sobą poważnie rozmawiać, a koncentrowały się na wzajemnych złośliwościach, co bardzo
zmęczyło opinię publiczną. Obaj liderzy zrozumieli, że obywatele nie chcą już słuchać retorycznych awantur, a oczekują rzetelnej debaty. Dlatego oceniam, że spotkanie to jest dobrym
znakiem. Jednak dla obu stron ma ono charakter propagandowy. Rząd chce pokazać, ze polityka miłości trwa nadal i można słuchać nawet Kaczyńskiego. Natomiast opozycja chce pokazać, że jest
merytoryczna i ma interesujące propozycje dla rządu. Dlatego , którzy wzajemnie recenzowaliby propozycje rządowe i opozycyjne i szukali wspólnych pól porozumienia. Jeśli tego nie będzie, to będzie to tylko polityczny teatr, a nie poważne
działania.