Na imprezie z okazji otwarcia kampanii do Europarlamentu lewica dramatycznie poszukująca pomysłu na swoją opowieść postanowiła wybić PiS sztandar obciachowości w oczach młodego pokolenia
i postawiła na konwencję fiesty. Bo nie tu obecnie leży pole sporu.
Dziś to kryzys ekonomiczny sprawia, że lewica wszędzie na świecie, a szczególnie w Europie, nabiera wiatru w żagle i odzyskuje teren. I wszystkie
europejskie partie, a szczególnie lewicowe, organizując dziś eventy, uważają przede wszystkim na jedno - by nie przesadzić z formą, odrzeć ją maksymalnie z błyskotek. Tymczasem polska
lewica w Poznaniu poszła pod prąd tej zasadzie numer jeden.
Z jednej strony słyszeliśmy, że chce socjalnej Europy, z drugiej światełka, błyskotki i tańce w rytmie latynoamerykańskim. .
Merkel, Sarkozy, prezydent Rumunii czy Zapatero, którym chce być tak bardzo Grzegorz Napieralski, natychmiast zwolniliby każdego doradcę, który choć wyszedłby z pomysłem zorganizowania teraz
imprezy w formie fiesty. Bo Mam wrażenie, jakby scenariusz imprezy w Poznaniu lewica napisała sobie pięć lat temu,
potem chłopcy zbierali pieniądze, by teraz go zrealizować.
Owszem, Aleksander Kwaśniewski porwał kiedyś Polaków, tańcząc na scenie. Ale dziś nie jest czas fiesty. Dziś zwykłe rodziny dotyka kryzys.