Dziennik Gazeta Prawana logo

Nelli Rokita: Ja tam lubię panów po wódce

19 kwietnia 2009, 19:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nelli Rokita: Ja tam lubię panów po wódce
Inne
"A ja tam lubię mężczyzn po wódce" - kwituje w rozmowie z DZIENNIKIEM spory polityków o to, kto ma problem alkoholowy, posłanka PiS Nelli Rokita. Dodaje, że tak naprawdę piją politycy wszystkich opcji. "W ławach sejmowych widać czasem po niektórych, że mieli ciężki wieczór" - zdradza Rokita.


Nelli Rokita: To śmieszne, że to robią. Ja mam wrażenie, że zaczęto mówić o tym od czasu słynnej azjatyckiej choroby Aleksandra Kwaśniewskiego. Politycy zaczęli się zastanawiać, jak i kiedy pić. Ja sama jestem raczej abstynentką, ale lubię alkohol i nie widzę w tym nic złego w tym, że politycy i dziennikarze spotykają się i mają przed sobą butelkę winę czy popijają wódkę. Alkohol jest dla ludzi. Ja tam zresztą lubię szczególnie mężczyzn po wódce.


To jest efekt obserwacji z 15 lat bycia w polityce najpierw obok męża, a teraz osobiście. Kiedyś wydawało mi się, że to dziennikarze więcej piją. Ale jak widzę teraz swojego męża spotykającego się z dziennikarzami, a nie politykami, i sama spotykam się częściej z dziennikarzami, to odnoszę wrażenie, że jest przeciwnie. Chyba musicie więcej pracować i dlatego mniej pijecie. Politycy mają najwidoczniej więcej czasu na picie i więcej okazji.

Nie można powiedzieć, że jedni piją więcejm a drudzy mniej. Naturalnie im wyżej ktoś jest w hierarchii, tym mniej pije. Przecież gdyby nie spotkania oficjalnem nikt nie zauważyłby, że Kwaśniewski pije. Zresztą dziś to pijaństwo w polityce jest bardziej ukryte. Dopiero następnego dniam siedząc w ławach sejmowychm obserwuję, jak jakiś polityk, minister trzyma się za głowę, źle się czuje, ma kaca. Widać czasem po niektórych, że mieli ciężki wieczór. Ale to nie jest problem. Nie ma pijanych polityków i nie ma chyba kogoś, kto miałby poważny problem alkoholowy. Politycy piją dziś raczej mniej, a przede wszystkim w sposób bardziej wyrafinowany, ostrożniej.




Ja tam nie ukrywam, że lubię wódkę i też nie ukrywam, że teraz jako polityk trochę więcej piję wódki, choć wciąż w takich małych ilościach, że wszyscy się ze mnie śmieją. Ale jako polityk mam więcej okazji. I nie ma co udawać: wszyscy politycy trochę piją, trzeba tylko zachowywać się tak, żeby tego nie było widać. Zresztą przecież premier z prezydentem, dogadując się w sprawie ustawy kompetencyjnej, sami chyba ostatecznie przyznali się do kilku butelek wina. A ustawy zresztą wciąż nie ma.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj