Dziennik Gazeta Prawana logo

Berlusconi może więcej niż Marcinkiewicz

5 maja 2009, 12:23
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W tym świecie wolno ci grzeszyć, jeśli jesteś silny, jeśli coś możesz moralistom w zamian za ich milczenie załatwić. Zostaniesz za grzech ukarany, tu na ziemi, przez bliźnich, jeśli twoja wartość wymienna - dla moralistów jest już równa zeru - pisze Cezary Michalski, komentator DZIENNIKA.

Marcinkiewiczowi, kiedy rzucił żonę dla totalnie zbzikowanej Isabel, wylano na głowę niejedno wiadro pomyj. Tymczasem z Berlusconim, który zamiast żony wybrał cyniczną osiemnastolatkę o wyglądzie przedwcześnie dojrzewającej Ciccioliny, spotyka się papież, błogosławią go biskupi, których ocalił przed straszną włoską "relatywistyczną" lewicą. Butiglione uważa go za ostoję katolicyzmu we Włoszech - w końcu z jego rąk przyjmował kolejne stanowiska państwowe. Z nadzieją patrzą na niego obrońcy nienarodzonych i bezradnych starców podłączonych do swoich kroplówek.

Nie tylko we Włoszech. W Polsce ma tak samo wielu fanów. Wystarczy popatrzeć, jak wyglądały katolickie i prawicowe portale, od "Frondy" po "Gościa Niedzielnego", kiedy partia Berlusconiego toczyła swoje kolejne ideologiczne boje nad Tybrem. Kiedy ich szef, żeby móc po raz kolejny wykręcić się przed oskarżeniami o korupcję, konflikt interesów... przykrywał to jakąś kolejną batalią w obronie zygot i chrześcijańskich wartości.

Berlusconi jest silny, ma pieniądze i media, a w oczach rzymskiego ludu uosabia prawdziwą męskość. I właśnie dlatego żon nie będą mu liczyć ani katolicy z jego partii - których poumieszczał na stanowiskach ministrów, posłów, senatorów albo po prostu zatrudnił w swoim medialnym koncernie - ani polscy najemnicy globalnych ideologicznych mordobić.

Chwała zwycięzcom, biada zwyciężonym! Ten starorzymski okrzyk rozbrzmiewa dzisiaj po mediach i po Internecie – jodłują go prawicowcy, ideologiczni chrześcijanie z medialnych katakumb, i tak samo głośno lewacy, antyklerykałowie, pod adresem Chaveza i podobnych błaznów... Zizek sobie szydził, że kiedy po jego nagłośnionym przez media spotkaniu z Chavezem w rankignu najlepiej sprzedających się książek Amazonu jego kolejne dzieło zawędrowało o sto miejsc do góry, wszyscy wielcy wysmakowani filozofowie globalnej lewicy, teoretycy wykluczenia, ustawili się w ogonku do wenezuelskiego Duce. Żeby całować go w tyłek w jasnym świetle fleszy.

Wtedy i tylko wtedy policzą ci żony i skserują PIT-y. Dlatego ja złego słowa nie powiem na Marcinkiewicza (nawet jeśli trudno mi go uznać za taką znowu totalną ofiarę, z jego rentą władzy pobieraną u Goldmana Sachsa), a głośno zaszydzę z Berlusconiego i jego wyznawców. To są tacy chrześcijanie, co swoją nagrodę muszą odebrać już tutaj, na Ziemi. Więc karzą i pouczają publicznie tylko takich grzeszników, co ich – świętych – już nigdzie nie mogą zatrudnić. W żadnej gazecie, telewizji, radiu... Bo upadli naprawdę nisko. Wylecieli z karuzeli zwycięzców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj