Dziennik Gazeta Prawana logo

Palikocie i Tusku - pokażcie papiery

1 czerwca 2009, 18:54
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Palikocie i Tusku - pokażcie papiery
Inne
Nie potrafimy ocenić, czy premier słusznie uznał wyjaśnienia posła Janusza Palikota za wiarygodne, bo tych wyjaśnień najzwyczajniej w świecie nie poznaliśmy. Czy powinniśmy je poznać? Myślę, że tak. I to dokładnie w takiej rozciągłości, w jakiej poznał je premier - pisze Piotr Najsztub.

Gdyby chodziło o kogoś innego, a nie o popularnego posła współrządzącej partii, to może należałoby pozwolić działać prokuraturze lub chociaż dziennikarzom śledczym. Natomiast akurat ten poseł czynił zawsze z prawdy, nawet z prawdy podszytej ekshibicjonizmem, swój oręż w walce z politycznymi przeciwnikami. I pewnie nadal będzie tak robił. Dlatego dla własnego dobra poseł Palikot powinien opublikować w internecie to, co dał premierowi. Żebyśmy mogli sami ocenić jego wiarygodność.

Myślę, że spokojnie Janusz Palikot mógłby zaprosić autorów tekstu i pokazać im te dokumenty, które pokazał premierowi. I zastrzec, by nie publikować tych, które mogą narazić jego bliskich na jakieś kłopoty, problemy. Myślę, że dziennikarze uszanowaliby to. Bo gdyby poznali prawdę, to przecież nie musieliby wszystkiego drukować. Panują jakieś cywilizowane zasady. Od dziennikarzy moglibyśmy się wtedy dowiedzieć: tak, widzieliśmy, są przekonujące, część publikujemy, części nie możemy na prośbę, ale widzieliśmy i to się wydaje wiarygodne. Lub nie. Niech to wszytko odbędzie się w cywilizowany sposób.

Co do samej sprawy: . Nie jestem w stanie ocenić czy to jest naginanie prawa, jego naruszenie? Im dłużej sprawa trwa w takim zawieszeniu, tym częściej będą pojawiały się coraz bardziej fantastyczne wyjaśnienia tego wszystkiego. A to jakiś polityk powie, że jest finansowanie politycznego istnienia brudnymi pieniędzmi. Będą mnożyły się takie opowieści. Myślę, że dla swojego dobra i swojej kariery politycznej, którą zdaje się zaplanował na dość długo Palikot powinien przeprowadzić weryfikację tych materiałów nie tylko z premierem, ale też z autorami tekstu.
Z jednej strony nie chce pokazać tego, co ma na swoją obronę, tego co ma w zanadrzu, a z drugiej strony – skoro idzie do sądu, to będzie musiał pokazać dokumenty. Sąd go do tego zmusi. Moim zdaniem to tylko odwlecze całą historię i jest bez sensu. Chyba, że Palikotowi zależy na tym, by jakiemuś adwokatowi sporo zapłacić. Poza tym absurdalna wydaje mi się kwota, jakiej żąda jako zadośćuczynienia. Straszenie dziennikarzy tak wysokim odszkodowaniem ma działania zbliżona do kneblowania mediów.

Na przykładzie posła Palikota można po raz kolejny przestrzec wszystkich, którzy chcą oskarżać dziennikarzy czy media, że powinni swoje roszczenia formułować w rozsądnej wysokości. Inaczej będą posądzani o to, że posuwają się do zwykłego szantażu


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj