– Doradca personalny, słucham?
– . Niestety, jestem politykiem...
– ...uuu, rozumiem... No tak, trzeba być obecnym na portalach społecznościowych, bo wezmą pana za snoba, prawda? Tylko trzeba być ostrożnym, oj, ostrożnym...
– I właśnie o to chodzi, żeby mi pan pomógł zrobić taki przyjazny, otwarty, bezpretensjonalny profil, a zarazem żebym sobie nie zaszkodził. Bo ja mam wielkie aspiracje...
– Od tego jestem. A więc, chce pan być...
– Prezydentem. W Polsce. I to musi zostać między nami.
– W Polsce? Mam dla pana dobrą wiadomość – – absolutnie nie ma to żadnego znaczenia. Nic w Polsce nikogo nie obchodzi dłużej niż dwa dni. I zdjęcie pan sobie może strzelić nawet w czapce z lamy albo kiedy parodiuje pan papieża. Wszystko dozwolone.
– Uff. Ale czy nie ma przypadkiem wyjątków od tej reguły?
– Tylko jeden, czy właściwie dwa. Nie może pan nazywać się Kaczyński.
Nie nazywa się pan?