Dorota Łosiewicz : Dlaczego dla Polaków Dzień Wszystkich Świętych jest taki ważny?
Ksiądz. profesor Waldemar Chrostowski: To święto oraz Dzień
Zaduszny mają charakter głęboko chrześcijański i są głęboko zakorzenione w chrześcijańskiej tradycji. Dzień Wszystkich Świętych poświęcony jest tym, którzy po śmierci stanęli przed
Bogiem i Sąd Boży wypadł na ich korzyść, gdyż za życia byli sprawiedliwi i dobrzy. W obiegowym języku przebywają w niebie. Kościół od pierwszych wieków swojego istnienia czci z imienia
świętych kanonizowanych i beatyfikowanych.
Ich imiona trafiają do kalendarza liturgicznego, a ich życie i dokonania stają się przedmiotem wspólnej pamięci. Kanonizowani lub beatyfikowani święci są powszechnie znani, np. święty
Augustyn, święty Tomasz z Akwinu czy w naszych czasach święty Maksymilian Maria Kolbe. Obok tysięcy wyniesionych na ołtarze są niezliczone tysiące, nawet miliony tych, którzy również
weszli do wspólnoty z Bogiem, ale ich imion nie znamy, bo byli zwykłymi ludźmi i ich życie nie stało się przedmiotem powszechnego podziwu.
Kto to jest święty?
Święty to człowiek, który poszedł za wezwaniem Miłości, w tym także tej najtrudniejszej - miłości nieprzyjaciół. Święty uczynił to wezwanie drogowskazem i podstawą życia. Na drodze
wyznawania i praktykowania miłości spotkał Boga, doświadczył Go, zbliżył się do Niego. Gdy przeszedł na drugą stronę życia, zjednoczył się z Nim.
Każdy może zostać świętym?
Każdy człowiek jest powołany do świętości i każdy, jako Boże stworzenie, jest uzdolniony do świętości. Każdy z nas ma w sobie iskrę dobra, która albo bywa rozniecana, czasem nawet w
widoczny ogień świętości, albo tylko płonie w człowieku słabym płomieniem. Zdarza się też, że ta iskra jest przytłumiana, ale nigdy nie gaśnie. Dlatego człowiek przez całe życie ma
możliwość opowiedzenia się po stronie Boga. Bóg przeznaczył nas wszystkich do życia ze sobą. Wybór zależy od nas.
Drugi listopada to Dzień Zaduszny. Pozornie to święto smutne...
Wtedy modlimy się za tych, którzy przeszli na drugą stronę życia, ale nie są w pełnej wspólnocie z Bogiem, czyli nie są jeszcze w niebie. Są w stanie przejściowym, który w tradycji
chrześcijańskiej nosi nazwę czyściec. Ludzie oczyszczają się z tego, co było grzeszne, złe i występne w ich życiu. Jednak to, co w ich życiu było dobre, ich dobra wola, a nade wszystko
Boże Miłosierdzie przesądzają o tym, że po oczyszczeniu wejdą do wspólnoty z Bogiem. Ponieważ nie znamy ostatecznego rezultatu Sądu Bożego, modlimy się za tych, którzy przeszli na drugą
stronę życia, a nie zostali wyniesieni na ołtarze. Prosimy Boga w ich intencji. W ten sposób podkreślamy, że istnieje wspólnota między nami, którzy żyjemy, a tymi, którzy odeszli do
wieczności.
Czyli nasza modlitwa może pomóc duszom przejść z czyśćca do nieba.
Taka jest wiara wyrażona na kartach Pisma Świętego, już w ostatnich księgach Starego Testamentu. Potwierdzenie tej wiary odnajdujemy na kartach Nowego Testamentu, w tradycji
starochrześcijańskiej i całej tradycji Kościoła. Chrześcijanie od początku polecali Bogu tych, którzy zmarli, z nadzieją, że nasza modlitwa wstawiennicza może być dla nich skuteczną
pomocą.
Czemu ludzie boją się śmierci?
Jeśli możemy mówić tu o lęku, jest to lęk egzystencjalny, tzn. dotyczący samej istoty życia. Każdy, kto się urodził, musi umrzeć, śmierć jest tak naturalna jak życie. Jednak cenimy
życie, jesteśmy do niego przywiązani, trzymamy się go i dlatego w naturalny sposób obawiamy się śmierci. Ten lęk jest wpisany w egzystencję, jest nierozerwalnie związany z
człowieczeństwem. Nie potrafimy powiedzieć, czy i na ile lęk przed śmiercią przeżywają zwierzęta. Pewnie też przeczuwają śmierć i obawiają się jej. Człowiek ma rozum i wolną wolę,
rozumie nieuchronność i nieodwracalność śmierci i dlatego się jej boi. Istnieje jednak taka granica w życiu, np. wyznaczona chorobą czy starością, kiedy człowiek zaczyna sobie
uświadamiać, że odchodzi. Wtedy lęk ustępuje. Ustępuje tym łatwiej, gdy człowiek ma czyste sumienie, uregulował swoje sprawy z innymi ludźmi i wyzbył się zła. Wtedy pojawia się
przekonanie, że może spokojnie oddać swój los w ręce Boga.
Jak żyć, by ten strach zminimalizować?
Pismo Święte mówi, że silniejsza od śmierci jest miłość. Nie chodzi tu o jej namiastki czy parodie, ale o miłość prawdziwą, ugruntowaną w wartościach najwyższych. Co więcej, będącą
najwyższą wartością. Taka miłość nadaje sens życiu i losowi człowieka. Lęk przed śmiercią jest najczęściej skutkiem odczuwania bezsensu życia i bezsensu śmierci. Jeśli ktoś przez
miłość odkryje sens życia i śmierci, uzna ten sens i przyjmie go, wtedy śmierć nabierze dla niego nowego znaczenia. Jan Paweł II pod koniec życia powiedział: „Nie ma miłości
ponad Miłość”. Nie ma miłości ponad Boga, który jest Miłością. Dlatego zaufanie Bogu i powierzenie Mu swego losu to najlepszy sposób na to, by pokonać lęk i spokojnie przejść
przez ciemną dolinę śmierci, która jest udziałem każdego człowieka. Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to taki czas, gdy ożywiamy w sobie pamięć o życiu przyszłym, by
godnie przeżywać życie doczesne, które mamy.
Co w obchodach tego święta zachowało się z tradycji pogańskiej, a na ile jest to tradycja chrześcijańska?
Rozgraniczanie tych porządków nie ma sensu. Polacy od ponad tysiąca lat są narodem chrześcijańskim. Jeśli jakieś zwyczaje mają pradawny rodowód, to wyrażają ogólne nastawienie ludzkiego
serca i potrzebę wynikającą z wnętrza człowieka religijnego. Poganie to też ludzie religijni, tylko religijni inaczej, religijni bez Chrystusa. Symbolika tych dwóch dni jest niezwykle
rozbudowana i bogata. Wiąże się przede wszystkim z odwiedzaniem cmentarzy. Pod tym względem polska tradycja jest niezwykle piękna. Jest to również tradycja odwiedzania grobów tych, którzy
polegli za Ojczyznę, tradycja bardzo mocno wpisana w nasze dzieje, w naszą polską i chrześcijańską tożsamość. W te dni szczególnie troszczymy się o groby zmarłych, modlimy się za nich,
dbamy o kwiaty...
Zapalamy także znicze. Co to oznacza?
Światło zapalone na grobie to znak zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa, który jest światłem świata. To znak wiary w to, że Miłość jest potężniejsza niż śmierć.
Ks. prof. Waldemar Chrostowski, znany biblista, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie