Być może pewnym zaskoczeniem jest wysoka pozycja PO w Krakowie i Poznaniu. Jeśli chodzi o frekwencję, to nie jest ona najlepsza, ale też nie jest gorsza niż w wyborach samorządowych w poprzednich latach. Z tego wynikają dwa wnioski. Ludzie ciągle mają duże zaufanie do samorządów – są one nadal dla nich bardzo ważne. Zależy im, by mieć dobrych gospodarzy miast i to jest bardzo optymistyczne. Drugi wniosek jest taki, że nie mieli racji ci, którzy twierdzili, że ze względu na charakter polskiej polityki frekwencja będzie zastraszająco niska. Nawet jeśli mamy do czynienia z rozczarowaniem do polityki, to nie powoduje ono całkowitej rezygnacji z udziału w wyborach. Nadal są ludzie, dla których ważna jest identyfikacja polityczna.
Dla Platformy celem w tych wyborach jest zwycięstwo w większości ze 100 największych polskich miast. PO może być trudno wygrać wybory do sejmików. Nawet jeśli zbierze najwięcej głosów, to system blokowania list może preferować PiS i inne ugrupowania. Natomiast przejęcie władzy w polskich aglomeracjach jest jak najbardziej realne.
Wybory pokazują też, że między największymi ugrupowaniami ciągle istnieje sytuacja równowagi. Żadne z nich nie ma zdecydowanej przewagi. PiS ma szersze możliwości koalicyjne i dlatego ma większe szanse na rządzenie w sejmikach.
Paweł Śpiewak, socjolog