Działanie pani Kluzik-Rostkowskiej i jej zaplecza wpisuje się w ciąg działań mających na celu stworzenie w Polsce buforowej formacji pomiędzy PiS a PO. Takie usiłowania podejmowali już chociażby Ludwik Dorn czy Kazimierz Ujazdowski. Problem polega na tym, że nie ma żadnego liczącego się segmentu wyborców, który by się w tę przestrzeń wpisywał.

Reklama

Konflikt między Platformą a PiS-em znalazł autentyczne odzwierciedlenie w życiu społecznym, odwołał się do głębokich pokładów emocji, bardzo silnie spolaryzował społeczeństwo, zwłaszcza tę najbardziej zainteresowaną polityką część obywateli. W znacznej mierze tożsamość tych głównych formacji oparta jest na wzajemnej niechęci. Trudno sobie wyobrazić by udało się, zwłaszcza z elektoratu konserwatywnego, PiS-owskiego, wyrwać istotny segment, który ostudziłby swe emocje i w jakiś inny sposób spojrzał na polską politykę. Poza tym, ta inicjatywa, co widać od jej początków, wyzbyta jest cech programowych, które zakwestionowałyby jakieś istotne elementy programu czy to Platformy, czy to PiS.

Utworzenie stowarzyszenia +Polska jest najważniejsza+ dla PiS oznacza przede wszystkim lekkie osłabienie w perspektywie wyborów samorządowych, co z kolei nie jest jakimś dramatem, ponieważ Prawo i Sprawiedliwość z różnych względów jest mocniejsze w skali całej Polski, aniżeli w skali regionu.

Nazwa stowarzyszenia - hasło +Polska jest najważniejsza+ - jest banalne, każdy polityk to mówi, może w innych słowach. Najdobitniej pokazuje to, że inicjatywa powołania tego stowarzyszenia wpisuje się w coś, co się nazywa postpolityką, którą charakteryzuje przerost formy nad treścią.

Jeśli ktoś jest beniaminkiem politycznej ligi i musi zainteresować sobą opinię publiczną, to musi działać mniej banalnie, musi czymś się wyróżniać, co w karykaturalny sposób stosował Janusz Palikot. Ale nawet jemu się nie udało. Mimo takich wysiłków, korzystania z ekscentrycznych gadżetów, jako samodzielny polityk okazał się marginesem. Tym bardziej trudno sobie wyobrazić, by politycy tak niewyraziści, jak ci skupieni wokół Kluzik-Rostkowskiej, przejęli nagle poparcie silnej partii w znacznej części prowincji.

Reklama