Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolejny dzień greckiej prawdy

28 czerwca 2011, 16:19
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Kolejny dzień greckiej prawdy
Shutterstock
Grecki parlament ma dziś przyjąć pakiet kolejnych reform, od których uzależniona została pomoc z Unii Europejskiej i MFW.

Wszystko wskazuje na to, że pakiet zostanie przyjęty, bo alternatywa wydaje się jeszcze gorsza. Rynek finansowy zapewne odetchnie. Ale tylko chwilowo. Przecież diabeł i tak tkwi w implementacji, a mało kto chyba wierzy, że przyjmując kolejne pakiety reform, Grecja swój dług spłaci. Ten dług jest po prostu za duży jak na kraj, który się nie rozwija, a nawet jak zacznie, to wzrost będzie mizerny, niedający szansy na szybkie wypracowanie nadwyżki pierwotnej w budżecie.

Dwa tygodnie temu pisałem, że rośnie ryzyko rynkowego defaultu. W zeszłym tygodniu Fitch i S&P poinformowały, że jakiekolwiek dobrowolne rolowanie długu zostanie ocenione jako wymuszone i uznane za formalną niewypłacalność. W sumie słuszna ocena, co to za dobrowolność, do której inwestorzy są zmuszani. Zapewne politycy europejscy będą wymyślać różnego rodzaju konstrukcje, aby taki scenariusz się nie zmaterializował. Ale w dłuższym okresie nie da się rynku oszukać. Ryzyko niekontrolowanego defaultu w ostatnich tygodniach wzrosło, a nie zmalało. Może się wydawać, że przyznanie Grecji kolejnego pakietu pomocy problem na kolejnych kilka lat rozwiąże, ale przecież wiadomo, że Grecja przez całą dekadę albo i dwie nie będzie w stanie wyjść po finansowanie na rynek. Politycy europejscy chcą doczekać do 2013 roku, kiedy zacznie działać mechanizm umożliwiający restrukturyzację w ramach powołanego funduszu EFS, przewidujący udział prywatnych inwestorów. Rynek jednak nie ma zamiaru czekać aż do 2013 roku. Bo przecież jeśli nawet Grecja przegłosuje pakiet, a Unia i fundusz uchwalą kolejną pomoc, nie oznacza to wcale końca problemów.

Po pierwsze, dlatego że istnieje ryzyko zaliczenia greckich papierów jako niewypłacalnych przez jedną z agencji ratingowych, co po ostatnich ogłoszeniach Fitch i S&P wydaje się bardzo prawdopodobne. Po drugie, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że rząd grecki nie będzie realizował skutecznie pakietu reform. Tak zdarzało się w przeszłości. Po trzecie rynki przestraszyły się opozycji greckiej, która inaczej niż opozycja w Portugalii czy w Irlandii sprzeciwia się programowi reform. W sumie w interesie opozycji byłoby umorzenie znacznej części greckiego długu, bo wtedy Grecja byłaby znacznie mniej zależna od MFW i Unii, a moment zamętu związanego z ogłoszeniem niewypłacalności spadłby na obecnie rządzących. Redukcja długu jest najbardziej nie na rękę Francji, która ma najwięcej do stracenia na takiej operacji, gdyż jej banki są najbardziej zaangażowane w Grecji. Nieprzypadkowo widać u nich tak wielką determinację, aby u sterów MFW stanęła Francuzka...

Dziś należy skupić się raczej na tym, jak w sposób kontrolowany i najmniej kosztowny dla gospodarki europejskiej przeprowadzić operację restrukturyzacji greckiego długu. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, które zadał wiceprezes NBP Andrzej Raczko: co zrobić, aby Grecja po restrukturyzacji mogła wrócić na rynek długu. Wydaje się, że aby to było możliwe, skala redukcji długu musi być znacznie głębsza niż 50 proc. Chodzi przecież o to, aby Grecja była w stanie go przy swej niekonkurencyjnej gospodarce obsługiwać. Dlatego też skala redukcji musiałoby być prawdopodobnie bliższa 70 proc., tak aby relacja długu do PKB wyniosła ok. 50 proc. PKB. Jednocześnie wraz z redukcją długu ważne będzie wydłużenie jego zapadalności. I zapewne Grecja będzie musiała mieć otwartą linię kredytową w MFW do roku 2013, czyli do momentu, kiedy podobny mechanizm będzie mógł być oferowany przez UE.

Tak czy inaczej, im prędzej uda się Grecję postawić na nogi i zminimalizować jej uzależnienie od innych państw, tym lepiej. Wtedy to od determinacji greckich polityków będzie zależało, czy wyprowadzą kraj na prostą, odzyskując konkurencyjność, czy też nie. A pilnować całego procesu będzie rynek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Ryszard Petru
Przewodniczy Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Główny Doradca Ekonomiczny DemosEuropa. Przewodniczący Rady Nadzorczej DI Investors. Pracował jako dyrektor kierujący pionem analiz, strategii i relacji inwestorskich w PKO BP. Wcześniej był Dyrektorem BRE Banku ds. Strategii i Nadzoru Właścicielskiego, jednocześnie był Głównym Ekonomistą Banku odpowiedzialnym za badania makroekonomiczne. Był też Głównym Ekonomistą Banku BPH, gdzie prowadził badania i analizy makroekonomiczne polskiej gospodarki. W Banku Światowym zajmował się reformą finansów publicznych, polityką regionalną i klimatem inwestycyjnym. Doradzał w zagadnieniach związanych z reformami emerytalnymi i finansami publicznymi w krajach Europy Środkowo Wschodniej i Azji Centralnej. Był doradcą Leszka Balcerowicza, Wiceprezesa Rady Ministrów i Ministra Finansów.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraEuropa dwóch prędkości coraz bliżej? "To początek formalnego podziału" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj