Dziennik Gazeta Prawana logo

Kontroler czy kanar: moja walka z chamstwem

10 lutego 2012, 09:36
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Mira Suchodolska
Mira Suchodolska/Inne
Chamstwu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom” – pamiętacie państwo tę kreację Jana Kobuszewskiego w Kabarecie Dudek, kiedy jako Majster instruuje Jasia, jak traktować klientów? Mnie się często przypomina ten kawałek, kiedy jadę komunikacją publiczną.

Nie, nie będę teraz ubolewała nad upadkiem obyczajów młodzieży, która nie ustępuje starszym miejsca. Powiem słów parę o kontrolerach biletów zwanych kanarami. To najbardziej niewychowana, żeby nie powiedzieć właśnie chamska, i nie bez powodów powszechnie nielubiana grupa zawodowa. Tak uważam. A ostatnia zmiana przepisów, notabene wprowadzona do Sejmu po cichu, tylnymi drzwiami, która dała kontrolerom możliwość „ujęcia” osoby jadącej bez biletu, jeszcze ten stan rzeczy pogłębiła.

Nieraz byłam świadkiem gorszących scen z panami kontrolerami w roli głównej. Do niedawna jednak swój brak wychowania mogli objawiać tylko werbalnie – np. „tykając” pasażerów, podnosząc głos czy używając niecenzuralnych wyrazów. Teraz do arsenału stosowanych przez nich środków dołączyło szarpanie za ramiona, wykręcanie rąk, potrząsanie. Widziałam takie akcje i zawsze miałam wrażenie, że to gapowicz jest ofiarą. Raz był to młody mężczyzna, który przeciskał się przez zatłoczony tramwaj, mówiąc „przepraszam, muszę się dopchać do motorniczego, żeby kupić bilet”. Został pochwycony przez dwóch osiłków, którzy z satysfakcję wyjęli identyfikatory i siłą wyprowadzili go z pojazdu. Innym razem panowie kontrolerzy potrząsali chudą dziewczynką, której zdarzyło się przestąpić linię demarkacyjną w metrze.

Brutalnym kanarom wypowiedziałam wojnę. Kiedy indywiduum o twarzy, której myśl nie zaszczyca, warczy w moją stronę „bilet”, udaję, że nie rozumiem. Dotąd, dokąd ładnie nie poprosi o jego okazanie. A potem długo szukam w torbie. I – proszę mi wierzyć – tylko czekam, aby człowiek, który nawet nie jest funkcjonariuszem państwowym, naruszył moją nietykalność cielesną. Ale ja zawsze mam bilet przy sobie. Czego i państwu życzę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj