- stwierdza Włodzimierz Cimoszewicz w komentarzu w "Gazecie Wyborczej". Były premier ironizuje, że Doda miała sporo szczęścia, bo mogła przecież zostać skazana na spalenie na stosie.
Cimoszewicz, już zupełnie serio, zarzuca sądowi, że nie przedstawił żadnego głębszego prawniczego wywodu, a tego wymagałaby powaga sprawy. Chodzi tu bowiem o konflikt wartości: wolności słowa i poglądów oraz ochrony uczuć religijnych. Inna sprawa, o której wspomniał były premier, to łatwość, z jaką - jego zdaniem - ogranicza się w Polsce wolność słowa.- stwierdza Włodzimierz Cimoszewicz.
Były premier wyznaje także, że gdyby podjęta została jakaś inicjatywa solidaryzująca się ze skazaną Dodą, on z chęcią się do niej przyłączy. - pisze Cimoszewicz. I dodaje, że prezydent Bronisław Komorowski powinien natychmiast ułaskawić Dorotę Rabczewską.