Janusz Korwin-Mikke relacjonuje kulisy upadku idei stworzenia frakcji eurosceptyków, na czele której miała stanąć Marine Le Pen z francuskiego Frontu Narodowego. Warunkiem było zgromadzenie partii z siedmiu różnych krajów.
Wedle jego słów aż do poniedziałku Le Pen zapewniała, że frakcja powstanie, by nagle stwierdzić, że jej ugrupowanie zabroniło jej współpracy właśnie z nim. - - mówi Korwin-Mikke. Jego zdaniem był to efekt wpływu zastępcy Le Pen, Floriana Philippot. Dodaje, że niedoszła grupa eurosceptyków zakładała dużą tolerancję dla poglądów każdej z partii. Wspólny cel zaś był jeden: zniszczyć Unię Europejską.
Korwin-Mikke ma również swoje zdanie na temat prawdopodobnego nowego szefa Komisji Europejskiej, Jean-Claude Junckera. - - mówi. Wspominając zaś Guya Verhofstadta, szefa frakcji liberałów, zwrócił uwagę na jego słowa wypowiedziane w czasie niedawnej wizyty w Polsce. -- mówi, celując palcem w widza.
Komentując aferę taśmową, Korwin-Mikke stwierdził: .
Stwierdza również, że obecnego szefa MSZ uważa za , ale nie może on pełnić tej funkcji, skoro prywatnie ma inne zdanie, niż wynika z jego polityki. - - mówi JKM. Dodaje jednak, że teraz niestety musi się on podać do dymisji.
Na pytanie, czy w przypadku przyśpieszonych wyborów pożegna Brukselę i wróci do krajowej polityki, odpowiedział: . Przyznaje, że przyszłość jego partii będzie zależała od wyników wyborów. - - wyjaśnia i dodaje, że dzięki temu Kongres Nowej Prawicy będzie języczkiem u wagi i będzie się mógł domagać od przyszłego koalicjanta pójścia w prawo. Przekonany jest również, że KNP znajdzie sympatyków i w PO, i w PiS. - - dodaje.
ZOBACZ TAKŻE: Taśmy dają awans Korwin-Mikkemu. SONDAŻ po aferze >>>