Dziennik Gazeta Prawana logo

Anna Wittenberg: Zabawa w oświatową jengę

23 listopada 2015, 10:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Anna Wittenberg
Anna Wittenberg/dziennik.pl
W szkołach podstawowych modne jest ostatnio nauczanie poprzez gry. Kształtują one analityczne myślenie, podejmowanie szybkich decyzji i przewidywanie konsekwencji swoich ruchów. Dzieci grają na przykład w jengę...

To gra, w której ustawia się wieżę z prostokątnych klocków. Każde kolejne piętro składa się z trzech kostek ułożonych prostopadle do tych leżących na poprzednim poziomie. W czasie rozgrywki gracze kolejno wyciągają któryś z elementów tworzących wieżę i przekładają na górę, tworząc kolejny jej poziom. Zbyt pospieszne lub nieuważne wyciągnięcie klocka skutkuje zachwianiem równowagi i zawaleniem się konstrukcji.

Politycy PiS przypominają grupę grających w oświatową jengę. Od wyborów w mediach występują kolejni posłowie, zapowiadając wyjęcie i przestawienie jakichś klocków. Na razie jednak ruchy są chaotyczne: likwidacja gimnazjów zapowiadana a to od września 2016 r., a to od września 2017 r. Wycofanie obowiązku szkolnego sześciolatków i możliwość ich posyłania do pierwszej klasy raz w zależności od woli rodziców, a innym razem – opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej. A to likwidacja darmowego podręcznika, który wprowadziła PO, a to tylko dopisanie kilku kluczowych zdaniem PiS kwestii.

Dotychczas, nawiasem mówiąc, nie usłyszeliśmy żadnych konkretów, jak politycy PiS zamierzają to wszystko przeprowadzić. A tymczasem każdy z tych ruchów powoduje mnóstwo doniosłych konsekwencji w zależności od wariantu, który zostanie wdrożony. Jeśli cofniemy sześciolatki ze szkół, albo zatkają się przedszkola, albo trzeba będzie utworzyć kolejne klasy zerowe w szkołach. Czyli nie uciekniemy od przeludnienia placówek. Lub też wypchniemy z przedszkoli trzylatki. Jeśli zlikwidujemy gimnazja, trzeba będzie zreorganizować sieć szkolną, przenosić nauczycieli, organizować dowozy. Trzeba też będzie napisać i wydrukować nowe podręczniki. Co z tymi, które szkoły kupiły w tym roku z ministerialnych dotacji? Reforma Joanny Kluzik-Rostkowskiej sprawiła, że książki mają być przekazywane z ucznia na ucznia aż przez trzy lata.

Co wreszcie z uczniami szkół zawodowych, którym z dziewięciu lat kształcenia ogólnego zostanie osiem? I jak to się ma do hasła z exposé, w którym premier Beata Szydło zapowiadała, że będzie odbudowywać szkolnictwo zawodowe? Politycy PiS bardzo chcą zreformować szkołę. Z pozoru to prosty ruch, który w dodatku wszyscy zrozumieją. W praktyce powinno się jednak zachować ostrożność w przekładaniu klocków, które leżą u podstawy wieży. Być może zamiast na siłę zmieniać, testując swoje zdolności przewidywania na żywym organizmie, politycy PiS sami powinni najpierw spróbować przejść się do szkoły i zagrać z uczniami w jengę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj