Dziennik Gazeta Prawana logo

Karolina Baca-Pogorzelska: Minister w stanie permanentnego odwołania

18 października 2016, 09:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Krzysztof Tchórzewski w czasie sejmowej debaty o wiatrakach
Krzysztof Tchórzewski w czasie sejmowej debaty o wiatrakach/Agencja Gazeta
Jeśli minister energii Krzysztof Tchórzewski faktycznie zostałby w najbliższym czasie odwołany, to chyba w jego dymisję w końcu nikt nie uwierzy. To jeden z najczęściej dymisjonowanych szefów resortu w rządzie Beaty Szydło. Tuż przed weekendem po raz kolejny pojawiła się pogłoska o jego odejściu, choć w środę szefowa rządu chwaliła jego pracę.

Pierwszy raz Tchórzewski został odwołany w kwietniu, w dniu podpisania porozumienia pozwalającego uratować Kompanię Węglową, powołującego do życia Polską Grupę Górniczą. Dymisję potwierdzali w mediach nawet politycy PiS. Potem szef resortu energii był dymisjonowany średnio raz czy dwa w miesiącu – np. podczas forum ekonomicznego w Krynicy.

Po odwołaniu ze stanowiska Dawida Jackiewicza, ministra skarbu, głośno zrobiło się o wymianach kadr w spółkach Skarbu Państwa, w których rządzą ludzie Jackiewicza. Tchórzewskiego typowano do Tauronu, gdzie miałby zastąpić Remigiusza Nowakowskiego. Jednak na Tauron chęć ma także zastępca ministra – Grzegorz Tobiszowski będący jednocześnie posłem ze Śląska (Tchórzewski pochodzi z Siedlec).

Dlaczego minister energii miałby być wymieniany? Oprócz stanowiska w Tauronie padają argumenty m.in. o stanie zdrowia, o teczce w IPN czy o wewnętrznym konflikcie w PiS – zwłaszcza że niemal za każdym razem z tych kręgów wychodzą pogłoski o kolejnej dymisji. Realnym problemem może być jednak wizja dotycząca przyszłości sektora węgla kamiennego, nad którym kontrolę sprawuje resort energii.

PiS szedł rok temu do wyborów z hasłem „nie będzie likwidacji kopalń”. Teraz okazuje się, że takie działania są nieuniknione. I wydaje się, że minister Tchórzewski się z tym pogodził – przykładem może być ostatni wywiad dla Wnp.pl, gdzie dał do zrozumienia, że decyzja o zamknięciu kopalni Krupiński jest ostateczna: Sęk w tym, że realna likwidacja kopalń niezbyt się podoba ministrowi Tobiszowskiemu, który odpowiada za górnictwo, ale też za to, by na Śląsku panował związkowy spokój (i na razie dobrze mu to wychodzi – protestów brak).

PiS ma problem z resortem energii. Po pierwsze dlatego, że zmiany w momencie ważenia się losów polskiego górnictwa w Brukseli (na dodatek przed Barbórką) nie będą wyglądać dobrze. Po drugie zaś – kto miałby Tchórzewskiego zastąpić? Żelaznym kandydatem jest zawsze minister Piotr Naimski (pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej), jednak na razie na plotkach się kończy.

Ostatnio można usłyszeć, że pogłoski o dymisji Tchórzewskiego to straszak na związkowców – bądźcie grzeczni, bo dostaniecie ministra, z którym się nie dogadacie. Na razie działa – nie tylko zaprzyjaźniona z PiS Solidarność, ale nawet najwięcej krzyczący zwykle Sierpień ’80 mówi o Tchórzewskim w samych superlatywach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj