Dziennik Gazeta Prawana logo

Lex przylej-przytul. Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy jest i śmieszna, i groźna

5 stycznia 2019, 10:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
przemoc
przemoc/Shutterstock
P rojekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (opublikowany 31 grudnia 2018 r.) powinno się wyśmiać. Sęk w tym, że dotyczy kwestii śmiertelnie poważnych. I wyśmiewanie go mogłoby doprowadzić do przeoczenia tego, co w nim naprawdę ważne i – niestety – groźne.

Zacznijmy od sprawy formalnej: gdy zaczynałem pracę nad tym tekstem, pisałem jeszcze o projekcie znajdującym się w legislacyjnym obiegu. Gdy kończyłem – znana już była deklaracja premiera Mateusza Morawieckiego, że "projekt ustawy wróci do wnioskodawców w celu wyeliminowania wszystkich wątpliwych zapisów". Tym bardziej warto podpowiedzieć, co urzędnikom poszło nie tak w przygotowaniu pierwszej wersji ustawy, by błędów tych udało się uniknąć w kolejnej.

Nowa ustawa ma dotyczyć przemocy domowej. I tu pierwsza zmiana w stosunku do tego, co jest obecnie. Teraz przepisy dotyczą "przemocy w rodzinie". Będą zaś (o ile oczywiście projekt ujrzy jeszcze światło dzienne, a nie trafi na lata do szuflady) mówić o "przemocy domowej". Najprawdopodobniej za tą korektą stała ideologia, by nie łączyć rodzin z przemocą. Niemniej jednak to dobra zmiana. Ofiarami przemocy domowej mogą być przecież osoby żyjące w konkubinacie. I choć dziś sądy także uznają, że podlegają one ochronie, to nie zaszkodzi jej wzmocnić. To niestety ostatnia dobra zmiana w projektowanych przepisach.

Kwestia najważniejsza: zmienić się ma definicja przemocy domowej. Dziś jest nią "jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste". Będzie zaś "powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie". Oznacza to, że przemocą miałoby być to, co się powtórzy. Jednorazowe uderzenie nie byłoby już w świetle ustawy penalizowane, a osoba, która się go dopuści, nie byłaby sprawcą.

Czemu ma służyć taka zmiana? Nie wiadomo. Projektodawca nowelizacji – Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – nie wyjaśnia tego w uzasadnieniu. Można więc jedynie odnosić się do argumentów przywoływanych wcześniej przez osoby związane z rządem. Słyszeliśmy wielokrotnie, że nie można do końca życia stygmatyzować ludzi, którzy raz przesadzą i w emocjach uderzą. Złośliwie można jednak spytać, dlaczego tej samej miary nie przyłożyć np. do złodzieja? Dlaczego mamy nie "stygmatyzować" sprawcy przemocy domowej, ale już jesteśmy za stygmatyzacją kogoś, kto ukradnie "zaledwie" jeden samochód? To zresztą argument niefortunny, gdyż co tak naprawdę oznacza, że coś zostało zrobione "jednorazowo"? Raz w życiu? Nawet najpoważniejsze przestępstwa się przedawniają. Może więc raz na dekadę? A może raz w roku?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj