Jest pan zamożnym człowiekiem?
Nie.

To może idzie pan do polityki się dorobić?
Pensja premiera nie wystarczyłaby mi na alimenty! Musiałbym kraść, a ja jestem za przejrzystością polityki, więc by się wydało.

To kim pan chce zostać?
Najbardziej odpowiadałaby mi rola Jarosława Kaczyńskiego, tylko ja się znam na deweloperce, więc nie robiłbym takich głupot.

A serio?
Celem jest wejście do Sejmu i bycie języczkiem u wagi. Chciałbym, by ani PiS, ani Platforma nie mogły rządzić samodzielnie, tylko musiały zabiegać o czyjeś głosy, np. moje.

Tak mówi Paweł Kukiz.
Kukiz, gdy szedł do polityki w 2015 r., mówił, że najbliżej mu do programu Centrum im. Adama Smitha. Jeśli on lub ktokolwiek inny zechce ten program realizować, to będę się tylko cieszył.

To czemu pan nie pójdzie do istniejących partii i nie zaproponuje usług: mam program, chcę kandydować, by go realizować?
Mój program jest znany od dawna i nikt się nim nie zainteresował, a ja nie chcę chodzić po prośbie i mówić: "Weźcie mnie do siebie". Tym bardziej że te partie przez ostatnie 30 lat tak mnie zniesmaczyły, że nie mam ochoty wchodzić do żadnej z nich. Gospodarka rynkowa jest gospodarką podażową, więc dziś buduję większą podaż partii.