Jarosłąw Szarek (prezes Instytutu Pamięci Narodowej): Przypominam, że jej projekt powstał jeszcze w 2015 r., dzisiaj to już przeszłość. Nie ma jednak wątpliwości, że to IPN stał się jej główną ofiarą. Ale tę lekcję państwo polskie odrobiło. Pozbyło się złudzeń. Okazało się, że są środowiska nam wprost wrogie i z nimi dyskusja nie ma sensu. Trzeba niekiedy być stanowczym, uległością niewiele się osiągnie. Podjęto działania, także w IPN, które dzisiaj przynoszą skutki.
Już był prezydent, który takie rzeczy mówił i nie jestem przekonany, że to polepszyło naszą sytuację. A prezydent Duda sam wie, co mówić. Cieszy, że są to kwestie, które przez lata jako jedyny poruszał IPN.
Absolutnie nie zgadzam się z zarzutem wobec ojca Rydzka. Gdyby to była prawda, to chyba nie gościłby w programie byłej ambasador Izraela. Dostałem zaproszenie, więc się wypowiedziałem. Zresztą dużo częściej może mnie pani zobaczyć w innych mediach.
Przesadziła pani…
Ależ pani redaktor...
Chyba pani niezbyt dobrze zna moje słowa. Moja wypowiedź została wyciągnięta z kontekstu przez polityków. Wyrwana i przez nich zinterpretowana.
Bez niemieckiej inspiracji i okupacji nie doszłoby do mordu w Jedwabnem. Moja wypowiedź na ten temat była dłuższa. Już mi pani na początku zarzuciła, że robię wykład na temat II wojny. Przecież pani wie, że tu nic nie jest czarno-białe, że pewne rzeczy są bardziej złożone.
I to robimy, a wystawa rzeźb Willenberga jest tego dowodem.
CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM MAGAZYNIE DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ>>>