Dziennik Gazeta Prawana logo

Kim Kardashian i ryzyko apokalipsy wywołanej koronawirusem

9 lutego 2020, 20:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
koronawirus
<p>koronawirus</p>/ShutterStock
Świat u progu pandemii, kryzysu gospodarczego, klęski klimatycznej lub wojny nuklearnej? Czasami trzeba się bać. Tylko kiedy i czego?

Mówi się, że informacja jest szybka. Jest też, niestety, "lepka”. Jedna do drugiej przyczepia się z zadziwiającą łatwością, tworząc szum. Z szumu wyłaniają się demony. Na przykład koronawirus. Czy jest na tej planecie ktoś, kto o nim nie słyszał?

Poza pustelnikami – nie. Koronawirus budzi strach. Już samo brzmienie tego słowa przeraża. Na co dzień słyszy się o wirusach, ale koronawirusy? Co to w ogóle znaczy? To musi być coś niebezpiecznego ("corona” z łaciny oznacza wieniec, który przypominają osłonki wirusa z Wuhan).

Niewiedza sprawia, że do pewnej informacji o epidemii w Chinach z łatwością doklejają się te niepewne i w końcu tworzą teorie spiskowe. Jak choćby ta, że cała afera to celowe działanie koncernów farmaceutycznych, które w pogoni za zyskiem najpierw tworzą chorobę, a potem ją leczą. Albo że epidemia jest wynikiem błędu w sztuce chińskiej armii, która prowadząc badania nad bronią biologiczną, nie zachowała ostrożności w laboratorium. Celem tych badań było, rzecz jasna, wyprodukowanie wirusa „Wuhan-400”, który zarażałby i zabijał tylko organizmy ludzkie. Skąd to wiadomo? Z książki „Oczy ciemności” Deana Koontza z 1981 r. Autor, pisząc ją, nie spodziewał się, że 40 lat później spora grupa ludzi całkiem serio potraktuje wytwory jego wyobraźni i że z twórcy thrillerów zamieni się w ich oczach w proroka.

Czy więc faktycznie czeka nas apokalipsa wywołana przez zjadliwego wirusa? A może to strachy na Lachy, które nie doprowadzą do XXI-wiecznej wersji "czarnej śmierci”, tak jak zabicie irańskiego generała Kasema Sulejmaniego przez USA nie skończyło się wybuchem III wojny światowej? Może to tylko kolejna nośna medialnie sprawa?

Odpowiedź na pytanie o to, kiedy, czego i jak bardzo powinniśmy się bać, jest jedną z najważniejszych dla przetrwania naszej cywilizacji. A jednak niewielu posiada narzędzia, by jej udzielić. Jesteśmy – by użyć słów ekonomisty i filozofa Nassima Taleba – zwodzeni przez losowość. Nie potrafimy wychwycić z informacyjnego szumu istotnego sygnału i kopiemy sobie grób, bojąc się nie tego, co trzeba, i nie wtedy, gdy trzeba. Czy da się temu zaradzić?

Celebrytka i statystyka

CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Sebastian Stodolak
Sebastian Stodolak

Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem  Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.  

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj