Dziennik Gazeta Prawana logo

Średniowieczna liga mistrzów. Wybryki kibiców były podobne do dzisiejszych

14 czerwca 2020, 11:22
[aktualizacja 14 czerwca 2020, 11:22]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Średniowieczna liga mistrzów. Wybryki kibiców były podobne do dzisiejszych
embuk-importer
Drużynowe, a potem indywidualne potyczki rycerzy na turniejach dawały sławę i wielkie fortuny. Nawet wybryki kibiców bywały podobne do współczesnych.

Choć końca pandemii nie widać, ligi piłkarskie ruszają. Bezpieczeństwo i zdrowie ludzi są ważne, lecz sport okazuje się ważniejszy, bo gwarantuje milionom rozrywkę i emocje, a mediom oraz inwestorom ogromne zyski. Paradoksalnie dzisiejszy sport, choć skomercjalizowany, nadal nieustannie odwołuje się do tradycji olimpijskich – wywodzących się z antycznej Grecji.

Z kolei show-biznes, zwłaszcza ten powiązany z telewizją i grami komputerowymi, uwielbia nawiązywać do rzymskich walk gladiatorów. Jako że trup ścielił się w nich gęsto i obowiązywało niezbyt wiele zasad, zakłada się, że będą dziś przyciągać masową uwagę. Tymczasem aż do momentu, kiedy w XX w. pojawiły się rozgrywki piłkarskie, nie było na Starym Kontynencie sportu bardziej popularnego i przyciągającego więcej widzów niż turnieje rycerskie. Fascynowała się nimi cała Europa, a na zwycięzców czekały sława, bogactwo oraz powszechny szacunek.

Zamiast wojny

– ubolewał na początku XII w. św. Bernard. Opat sławnego klasztoru w Clairvaux nie był jedynym z wpływowych ludzi Kościoła, który ze wstrętem obserwował, jak bawią się rycerze. Miał pięć lat, gdy w 1095 r. we Flandrii zorganizowano pierwszy z opisanych w średniowiecznych kronikach turniej. Zginął w nim – przebity kopią – hrabia Henryk III von Löwen.

Wprawdzie taka potyczka nie miała na celu zabicia przeciwnika, jednak prekursorzy owej rozrywki używali tej samej broni co w bitwie. Śmierć czy poważne okaleczenia zawodników bywały więc częste.

Inna sprawa, że taki sposób rozwiązywania sporów był i tak lepszy niż lokalne wojny prowadzone wcześniej przez możnowładców. Zwalczający je Kościół sformułował, gorąco propagowaną przez całe życie przez św. Bernarda z Clairvaux, zasadę Pokoju Bożego, w myśl której m.in. miano oszczędzać z założenia słabszych i niezdolnych do walki, a także nie wolno było prowadzić walk w określonych porach roku i dniach tygodnia. Już w 1059 r. rozporządzeniem synodu rzymskiego zakazano rycerzom prowadzenia prywatnych działań zbrojnych. Nieposłusznych obłożono ekskomuniką. Autorytet i siła Kościoła sprawiły, że do końca XI stulecia liczba lokalnych wojen gwałtownie zmalała. To zmusiło rycerzy, którzy wszak niczego poza walką nie umieli, do szukania innego źródła zarobku, a zarazem rozrywki.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM MAGAZYNIE DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj