Dziennik Gazeta Prawana logo

Andrus do Mazurka: Jak widzę na widowni ludzi w maskach... [ROZMOWA]

9 października 2020, 09:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Artur Andrus Fot. Darek Golik
<p>Artur Andrus Fot. Darek Golik</p>/Dziennik Gazeta Prawna
Nie mam psa, kota czy kanarka. Ja bym się krępował wrzucać na Instagram zdjęcia z kuchni albo z sypialni - mówi dziennikarz, autor tekstów piosenek, artysta kabaretowy i konferansjer Artur Andrus w rozmowie z Robertem Mazurkiem dla "Dziennika Gazety Prawnej".

Kpisz z tego?

Jak widzę na widowni ludzi w maskach, to mówię, że śmieją się tak głośno, że musimy im tłumiki zakładać.

Kupują to?

Widać, że na początku wszyscy są spięci, nie wiedzą, czy dobrze zrobili, przychodząc na koncert. Są bardzo ostrożni, trochę się boją.

Ale przychodzą.

I siadają co drugie miejsce, zgodnie z regułami. Wtedy dodaję, że później, w ramach rekompensaty, będziemy sprzedawali po dwa bilety na jedno miejsce i będą musieli siadać sobie na kolanach.

Ty się nie boisz?

Staram się zachowywać zasady, po koncertach nie wychodzę podpisywać książek, nie robię sobie a ludźmi zdjęć, czyli czegoś, co było naturalne. Wiesz, to się odblokowało tylko trochę, gramy koncerty przeniesione z wiosny, nowych nikt nie chce organizować, bo nie wiadomo, jak długo to potrwa.

Właściwie dlaczego wybrałeś dziennikarstwo? To był 1990 r., wszędzie polityka, a ona cię nudzi.

Bo egzaminy były wcześniej i jakbym się nie dostał, to mógłbym zdawać na polonistykę czy na prawo lub historię, w każdym razie coś humanistycznego.

Bo liczyć nie umiesz?

W klasie maturalnej już nie umiałem, choć do liceum trafiłem jako świetny matematyk.

Zlituj się, ty?

Pragnę poinformować, że skończyłem klasę o profilu matematyczno-fizycznym, ale o ile jeszcze z matematyką sobie dawałem radę, to fizyczka szybko stwierdziła, że nic ze mnie nie będzie.

O dziwo zdałeś na studia, choć powtarzasz, że nie powinieneś.

To niewyjaśniona do dziś zagadka. Na egzaminie wstępnym dostałem pytanie: "«Lalka» jako powieść straconych złudzeń". Wypadłem tak rozpaczliwie, że byłem pewien, że pora wracać do Sanoka, ale okazało się, że mam czwórkę. To niemożliwe, pomylił mnie z kimś, ale nie prostowałem. Potem na egzaminie łączonym z wiedzy o społeczeństwie, historii i geografii dostałem zadanie: "Porównaj, najlepiej procentowo, strukturę zatrudnienia w przemyśle, rolnictwie i usługach na przykładzie Polski, Związku Radzieckiego, Bułgarii, Afganistanu i Turcji".

Wygłupiasz się?

Mogę pomylić jakąś nazwę państwa, bo wtedy straciłem przytomność.

Na studiach byłeś skrajnie normalny, żadnej ekstrawagancji, poza pożeraniem czekolady w ilościach hurtowych.

Teraz już mniej, ale to ciekawe, bo nie miałem takich przeżyć w dzieciństwie, by mi ktoś odbierał czekoladę.

Powiedzmy ludziom inną smutną prawdę.

O czym?

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM "DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj