Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przygotowała swój bombowy raport "Co się stało w Gruzji" na podstawie informacji prasowych. A przepraszam, skąd miała mieć lepsze? Z sufitu? - pisze w DZIENNIKU Jan Wróbel.
Doradzałem niedawno komisji prowadzącej nabór na agenta ABW. Zadanie proste. Ustalić pogodę na następny dzień. Pierwszy kandydat do służby przemówił cicho: - Wedle moich informatorów jutro weźmie przygruntowy przymrozek, dotkliwy dla skrzypów i paproci… Drugi był tak przejęty misją, że siedział w masce: - Będzie, k… lało. Lało, a na Bałtyku zawieje jak sama k… mać! Trzeci wyjąkał: - To pewne. Idzie niż. Informatorkę kręci w stawach.
Czwarty natomiast położył na stół prognozę z Pogody.pl. Wiatry zmienne, minus dwa we Fromborku, plus trzy w Krakowie, czarno na białym, koniec kropka. Komisja patrzy na mnie: - Brać czwartego, dla nas i tak za słaby.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|