Jednym z najgorszych sposobów przeprowadzania redukcji w firmach jest poinformowanie pracowników, że ten, kto w najbliższym czasie wypadnie słabiej, straci pracę. To sposób nieefektywny i często prowadzący zagrożonych do podejmowania złych i ryzykownych decyzji. Ten właśnie fatalny sposób wybrało najwyraźniej kierownictwo Zjednoczonej Prawicy. Pozycję polityczną i zapewne stanowisko straci ten członek rządu, który nie poradzi sobie z problemem braku węgla.
Zamiast pracować wspólnie nad rozwiązaniem, politycy rozpoczęli swoją ulubioną grę – szukanie winnego. Opisywaliśmy już w DGP historie wzajemnych oskarżeń – spółek państwowych i rządowych agencji oraz stojących za nimi premiera Morawieckiego i wicepremiera Sasina.
Zgodnie ze swoimi najlepszymi tradycjami politycy Zjednoczonej Prawicy postanowili też własny problem rozwiązać przez zrzucenie winy na zewnętrznego wroga. Odpowiedzialnością za brak węgla nie zostali obarczeni tym razem Niemcy czy sędziowie, ale samorządowcy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zobacz
|