Pytanie, dlaczego premier postawił na biurku podobiznę prezydenta, może rzeczywiście nurtować, ale wydaje mi się, że nie jest ono skierowane do mnie, a raczej do psychologów - mówi Tadeusz Cymański. "Może ma ona premierowi przypominać, że to "kaczątko" wciąż czyha na niewinnego Donalda?" - zastanawia się poseł PiS.
Z tego, co wiem, na biurka w pracy stawia się zazwyczaj podobizny osób bliskich lub pamiątki ważne dla tej osoby, która za takim biurkiem siedzi. Dlatego mam nadzieję, że jest to tylko niewinna zabawka. Gorzej, jeśli premierowi ma ona przypominać, że to "kaczątko" wciąż czyha na niewinnego Donalda.
Chciałbym przypomnieć, że PiS zrezygnował z filozofii wojny i wolałbym, by premier zdjął podobiznę prezydenta z biurka, bo nic, co znajduje się na biurku premiera, nie jest bez znaczenia. Myślę, że jest to najwyżej przejaw oswajania się Donalda Tuska z obecnością PiS w polityce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|