Nie wierzę w wewnętrzny kodeks honorowy Rywina. . No i gwarantowało to, że prokuratura i sąd, ale także słynna sejmowa komisją śledcza, skazane były jedynie na hipotezy. Głównym tworzywem w trakcie budowania różnych wersji korupcyjnej propozycji były spekulacje.
Oczywiście konstruowane z wielu przesłanek, które wszakże nigdy nie zamieniły się w twarde dowody. Po omacku nieco błądziła prokuratura, a i sąd wydawał wyrok, poruszając się we mgle. Główny bohater afery dzięki gangsterskiej postawie mógł liczyć na to, że ludzie, których krył, w czasie jego pobytu w areszcie a potem w więzieniu, nie zostawią ani jego samego ani jego najbliższych bez wsparcia. A i po odsiedzeniu wyroku nie zapomną o nim, lecz w każdych kłopotach będą spieszyli mu z pomocą. .
Po pierwsze dlatego, że grozi mu potraktowanie go jako recydywistę. I co za tym idzie wiele lat więzienia. Po wtóre . Dla każdego ojca nie może być nic straszniejszego jak to, że jego dziecko trafia do więzienia. , w takim stopniu, żeby nie znalazł się z powrotem w więzieniu, jeśli ujawni wszystkie okoliczności związane z aferą nazwaną od jego nazwiska oraz późniejszy dorobek kryminalny. .
Zyskałby nie tylko Rywin. Zyskalibyśmy my wszyscy. Wprawdzie część osób zostałaby na nowo napiętnowana i wyklęta, ale też byliby inni na których do dziś ciążą niezasłużone zarzuty, oczyszczeni.
Gotowość ujawnienia prawdy przez Rywina stworzyłaby też szansę oczyszczenie atmosfery społecznej, którą do dziś zatruwają nieznane szczegóły rywinowskiej afery.