.
Ludzie polskiej piłki nawołują do zastosowania grubej kreski i temu akurat trudno się dziwić, bo zabierają głos w swojej sprawie. Sęk w tym, że zwykli kibice też mają już tego wszystkiego dość i jestem w stanie uwierzyć, że większość chciałaby zakończenia całego zamieszania i skupienia się tylko na tym, co najistotniejsze, czyli na sporcie. Na chłopski rozum: szybko rozgonić wszystkich się nie da, bo po pierwsze nie miałby kto grać i sędziować, a poza tym trzeba by to robić niezgodnie z prawem. Ciągłe degradacje klubów też nie mają sensu, bo dezorganizują rozgrywki.
. Ani to, że wszyscy jesteśmy tą aferą znudzeni. Skoro prokuratura we Wrocławiu zabrała się za futbol, to niech działa do końca. Choćby śledztwo miało trwać latami. . Właśnie te obecne, mniej spektakularne działania prokuratury mają większą wartość. Dzięki nim poznajemy realną skalę problemu. Bez przesadnego podniecania się i doszukiwania drugiego, podszytego polityką dna.
Owszem, prawdziwy kibic chce się cieszyć sukcesami swojej ulubionej drużyny i nie zastanawiać się nad niczym innym. Bez wątpienia igrzysk nie wolno ludziom odbierać. Ale nie można odbierać także prawa do wiedzy na temat tego, w jaki sposób ich ulubiona drużyna zdobywała puchar czy mistrzostwo Polski.