A to szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego zapowiada, że jeżeli Irlandia tylko sobie zażyczy wsparcia dla kierowanej przez niego instytucji, pomoc Zielonej Wyspie stanie się prawdziwą przyjemnością.

Reklama

Wprawdzie na rynkach aż huczy od poglosek na temat negocjacji miedzy Dublinem, UE i MFW, ale wiele wskazuje na to, że Irlandczycy wcale sie do takiej pomocy nie palą. Mimo dramatycznej sytuacji budżetu i kiepsko przędącego sektora bankowego zawzięcie twierdzą na przykład ustami swojego ministra finansów Briana Lenihana, że pieniędzy im wystarczy.

O co w tym wszystkim chodzi i czy świat wciśnie Irlandii swoje pieniądze? Europa boi się powtórki scenariusza greckiego. Nie w sensie katastrofy finansów publicznych w tym kraju, bo sytuacja już jest zła, lecz w sensie tempa procedury ratunkowej. W przypadku Grecji trwało to miesiącami, doprowadzając do rozchwiania strefy euro. Teraz mamy zwarty komunikat: Irlandio, jesteśmy gotowi pomóc. Komunikat tym ważniejszy, że dopiero 7 grudnia rząd Zielonej Wyspy ma przedstawić budżet na przyszły rok i dopiero wtedy będzie wiadomo, jaki ma pomysł na postawienie finansów publicznych na nogi. Dla Europy to zbyt długo, zwłaszcza wobec ostatnio marnych wskaźników gospodarczych. Strefa euro znów mogłaby się rozchwiać.

Irlandczycy też mają swoje racje. Boją się, że jeżeli przyjmą pomoc, to utracą część suwerenności finansowej. Ale bardziej nawet obawiają się ostatecznego potwierdzenia, że kwitnąca niegdyś gospodarka sama sobie nie poradzi. A to spowoduje, że gospodarczy świat odwróci się od Irlandii, tak jak na poważnie nie bierze już Grecji.

Tylko że naprawdę wiele wskazuje na to, że Irlandczycy nie będą mieli wyjścia. Każdy przetarg ich obligacji to gra nerwów, 30-procentowy deficyt budżetu w stosunku do PKB, jaki szykuje się w tym roku, to nie przelewki, system bankowy wymaga ostrego dokapitalizowania i sprzedaż jednego BZ WBK nie wystarczy.

Zamiast narodowej dumy i obaw znów przemówi zapewne siła pieniądza. I tutaj Europa ma rację: lepiej, żeby nastąpiło to szybko, zamiast skazywać Stary Kontynent na niepewność.

Zwłaszcza że po zasypaniu pieniędzmi irlandzkiej dziury mogą objawić się następne. Gdzieś bardziej na południe, w kierunku Półwyspu Iberyjskiego...