Radosław Sikorski nie gryzł się w język podczas spotkania w Międzynarodowym Domu Spotkań w Krzyżowej. Szef MSZ uznał, że Jarosław Kaczyński – promując Viktora Orbana – podejmuje interwencję szkodliwą dla naszego kraju. Według ministra, prezes PiS jako polityk "nacjonalistycznej prawicy" wstawia się za liderem, który systematycznie rzuca kłody pod nogi polskiemu rządowi.

Dlaczego Orban szkodzi Polsce? Lista zarzutów

Minister Sikorski przedstawił konkretną listę działań węgierskiego premiera, które uderzają w Polskę i Europę. Według szefa dyplomacji, Viktor Orban:

Reklama
  • Blokuje 2 miliardy złotych, które powinny trafić na Fundusz Modernizacji Wojska Polskiego.
  • Wstrzymuje 20. pakiet sankcji nałożonych na Rosję.
  • Forsuje dalszy zakup ropy z Rosji, finansując tym samym machinę wojenną Kremla.
  • Jest najbardziej skorumpowanym politykiem na kontynencie.

Sikorski podkreślił, że w obliczu takich faktów, rekomendowanie Orbana przez polskiego polityka jest niedopuszczalne.

Wielka zmiana według Kaczyńskiego

Jarosław Kaczyński widzi sytuację zupełnie inaczej. W wywiadzie dla węgierskiego tygodnika "Mandiner" prezes PiS ocenił, że wygrana Orbana jest kluczowa nie tylko dla Budapesztu, ale i dla całej Europy.

Kaczyński marzy o "wielkiej zmianie" na kontynencie. Według niego sukces Fideszu na Węgrzech, zwycięstwo prawicy we Francji oraz powrót PiS do władzy w Polsce stworzyłyby nową polityczną rzeczywistość. Dla lidera opozycji Orban pozostaje więc strategicznym sojusznikiem w walce o nową wizję Unii Europejskiej.

Wybory na Węgrzech. Opozycja depcze Orbanowi po piętach

Spór w Polsce toczy się w cieniu gorącej kampanii nad Dunajem. Już 12 kwietnia Węgrzy wybiorą nowy parlament. Sytuacja Viktora Orbana jest niepewna, a wyniki sondaży zależą od tego, kto je przeprowadza. Niezależna firma Median daje opozycyjnej partii TISZA aż 23 punkty przewagi wśród zdecydowanych wyborców. Ośrodki prorządowe wciąż widzą Fidesz na prowadzeniu, ale z przewagą zaledwie kilku procent. Jeśli Peter Magyar i jego partia TISZA wygrają, może to oznaczać koniec polityki blokowania unijnych funduszy i sankcji, o czym marzy obecny polski rząd.