Historia rozpoczęła się w czerwcu 2008 roku. Wtedy , kobietę, którą jeszcze tego samego dnia zaprosił do swego domu. "Na zakończenie spotkania Krzysztof Piesiewicz wręczył Joannie D. " - cytuje tygodnik "Wprost" fragment prokuratorskiego postanowienia o umorzeniu śledztwa w sprawie szantażu senatora.
Po kilku miesiącach Joanna D. powiedziała o swojej zażyłości z Piesiewiczem dwóm znajomym - i Zaplanowali nagranie filmu kompromitującego senatora.
Akcję przeprowadzili 4 września 2008 roku - relacjonuje tygodnik "Wprost". Joanna D. przyprowadziła do Krzysztofa Piesiewicza Joannę S., kobietę podstawioną przez dwóch mężczyzn. Obie weszły do mieszkania senatora, Zbigniew S. i Jan W. czekali w samochodzie. Gdy wróciły, zabrali im aparat fotograficzny z nagraniem i karty SIM z telefonów. .
Nękanie senatora zaczęło się już kilka dni później. Najpierw szantażyści przez pośrednika . Potem . Piesiewicz zapłacił. Na tym jednak się nie skończyło. Jak podaje "Wprost", senator musiał jeszcze oddać sznatażystom .