Premier wybrał się na kilkudniowy urlop we włoskie Dolomity - raj amatorów białego szaleństwa. Jest z nim cała najbliższa rodzina: żona Małgorzata, córka Kasia i syn Michał z narzeczoną.

Polscy narciarze z niedowierzaniem patrzyli, jak szef rządu sam siedzi za kierownicą auta - pisze "Fakt". "Premier Donald Tusk wyjechał na urlop prywatnym samochodem i jego prywatną decyzją było, aby nie zabierać ze sobą w podróż ochrony Biura Ochrony Rządu" - powiedziała Gazecie.pl rzecznik rządu Agnieszka Liszka.

Tuskowie zatrzymali się w zwyczajnym domu wypoczynkowym. Od samego rana jeżdżą na nartach. Wczoraj wstali o 9.00, zjedli szybko wspólnie śniadanie i już o godzinie 10 ruszyli na stok - relacjonuje bulwarówka.